Szukaj
Aktualności
Sortowanie
  • Celebryci i CeWEbryci

Sława w XX wieku - przełamanie filmowej anonimowości

CewebryciOpowieści o sławie w XX wieku są dwie – jedna o sławie niedostępnej dla niegodnych, druga – aparaturze odpowiedzialnej za rozgłos. Osoby grające w filmach nie były postrzegane za aktorów, dlatego w produkcjach kinowych zaczęto wykorzystywać aktorów z tradycyjnej, teatralnej sceny.

Dwie opowieści o sławie

Opowieść o sławie w XX wieku to, według prof. Joshuy Gamsona z Uniwersytetu w San Francisco, tak naprawdę dwie opowieści. Pierwszą jest historia sławy (z łaciny: „manifestacji uczynków”), jaką znano w wiekach poprzednich, związana z talentem czy osiągnięciami. Sławy jednocześnie niedostępnej dla niegodnych (należy jednak wziąć pod uwagę kapryśność Bogini – jak już wspominałem, nie zawsze jest jasne, kto jest godny, a kto nie). W drugiej główną rolę odgrywa cała aparatura „produkująca” rozgłos. Te dwie opowieści, twierdzi Gamson, koegzystowały dłużej niż od stulecia, zwykle w harmonii. Teraz jednak równowaga między nimi została zachwiana.

Niedostrzegani aktorzy filmowi

Kluczowe wydarzenia dla tego okresu miały miejsce w latach 1890–1930, wraz z narodzinami kultury konsumpcyjnej w Ameryce (tam też przede wszystkim się rozgrywały) i oczywiście wynalezieniem technologii umożliwiającej produkcję filmu. Pierwsze pokazy ruchomych obrazów organizowano już w 1894 roku w Nowym Jorku (otwarto pionierski „salon” z kinetoskopem) czy rok później w Paryżu (kinematograf braci Lumiere). Co istotne, osoby występujące w tych filmach, w przeciwieństwie do ich kolegów z teatru, obwoźnych trup, burlesek czy wodewili, w rzeczywistości nie były postrzegane jako aktorzy. Określano je (o ile w ogóle zwracano na nie uwagę) raczej mianem „wykonawców”, zajmujących dalszy plan względem spektakularnej technologii, której ciekawość wabiła widzów na pierwsze pokazy.

Czas wytwórni filmowych

Przełamanie tej filmowej anonimowości miało nastąpić dzięki niezależnym amerykańskim wytwórniom filmowym i ich walce o przetrwanie na rynku. Zmagając się z monopolem Motion Picture Patents Company, trustu zrzeszającego najpotężniejszych hollywoodzkich „graczy”, mniejsze wytwórnie torowały sobie drogę rozmaitymi innowacjami, w tym filmem pełnometrażowym. Tego typu przedsięwzięcia znacząco jednak zwiększały koszty wytwarzania obrazów, czyniąc je niemożliwymi do sfinansowania w popularnym wówczas systemie kin, tzw. nickelodeonów. Potrzebna była odpowiednia promocja mająca na celu wyróżnienie wybranych produkcji. Promocję tę zapewnić mieli uznawani aktorzy, „zaczerpnięci” z tradycyjnej, teatralnej sceny. 

3 etapy tworzenia wizerunku gwiazdy

Richard deCordova, historyk amerykańskiego filmu, dowodzi, że idea gwiazdy filmowej została skonstruowana i nie stanowiła naturalnej konsekwencji ewolucji przemysłu filmowego. Wymienia on trzy etapy, na których serwowano widzom kolejne dawki wiedzy i wyrabiano ich poglądy na temat osób pojawiających się na ekranie. Jak wspomniałem, początkowo – do 1907 roku – „wykonawcy” byli w pewnym sensie przezroczyści. Pierwszym etapem w procesie tworzenia koncepcji gwiazdy było więc uświadomienie widzom, że mają do czynienia z aktorami, którzy w filmie po prostu grają. Kolejny krok, datowany na 1909 rok, polegał na rozpowszechnieniu wiedzy, że aktorzy ci mają imiona (własne czy pseudonimy nadane im przez publiczność), a co za tym idzie, mogą być rozpoznawani w różnych filmach. Ostatnim etapem było nadanie im przez wytwórnie osobowości. DeCordova pisze, że właśnie ten moment dał początek zjawisku gwiazdy filmowej, którą znamy dziś. Jako umowną datę można przyjąć rok 1914, gdy jeden z ówczesnych magazynów – „Photoplay” (pierwsze pismo dla fanów założone w 1910 roku) – zamieścił krótki artykuł o aktorce Loree Starr wraz z nagłówkiem tytułującym ją mianem „Idola Photoplay” i „nowego typu bohatera”. Właśnie wtedy o aktorach zaczęto mówić w oderwaniu od ich roli w którymkolwiek z filmów.

 


 

"Uśmiercanie" i "reinkarnacja" gwiazd - czy są konieczne?

W latach 20. większość idoli była „własnością” hollywoodzkich agencji. Gwiazdy były sztucznymi konstruktami kontrolowanymi przez pracodawców. Zaczęto się obawiać, że widzowie zorientują się, że ich idole mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, dlatego zaczęto przedstawiać ich bardziej wiarygodną wersję.

Pierwsza gwiazda filmowa

Ogólnie przyjęte jest traktowanie Florence Lawrence jako pierwszej prototypowej gwiazdy filmowej. Znana wcześniej jako „Biograph Girl” (od nazwy wytwórni, dla której pracowała) aktorka została zatrudniona przez Carla Laemmle’a, przyszłego założyciela Universal Pictures. Producent w marcu 1910 roku rozpuścił plotkę o rzekomej tragicznej śmierci „Dziewczyny Biograph”, by trzy dni potem zdementować tę wiadomość, a następnie ogłosić reinkarnację aktorki, już jako Florence Lawrence.

Gwiazdy – własnością agencji

Wkrótce większość wytwórni zdała sobie sprawę z potencjału kryjącego się w produkowaniu tego typu postaci i rozpoczęło się polowanie na dostępnych na rynku aktorów, podobne do polowania współczesnych klubów piłkarskich na najbardziej utalentowanych w danym czasie sportowców. W latach 20. praktycznie większość potencjalnych idoli była już „własnością” któregoś z hollywoodzkich studiów filmowych. Słowo „własność” nie jest przypadkowe: aktorzy byli totalnie kontrolowani przez swoich pracodawców. Kilkudziesięcioosobowe zespoły wymyślały im osobowości, pisały biografie, artykuły do gazet, udzielały wywiadów czy nadzorowały wybór makijażu i garderoby na wszelkiego rodzaju wystąpienia. Aktorka Myrna Loy skarżyła się:


[...] studio wydało miliony dolarów na osobowość znaną jako Myrna Loy. A ja nie mogę ich zawieść, zrzucając moją kosztowną maskę splendoru. Muszę przy każdej sposobności być tą osobowością, którą sprzedają w kasach biletowych.

A sprzedawali niezwykle skutecznie – apetyt na „sławy” rósł w Stanach Zjednoczonych w zatrważającym tempie. W 1930 roku Hollywood było już trzecim co do wielkości źródłem newsów w całym kraju

 

"Przyziemne życie gwiazd"

Jak zauważa Gamson, w pewnym momencie pojawił się jednak problem – obawa, że widzowie zorientują się, że prezentowane im gwiazdy są sztucznymi konstruktami, mającymi niewiele wspólnego z rzeczywistością. Aby zażegnać zagrożenie, zaczęto prezentować publiczności „prawdziwe życie” idoli – ich bardziej przyziemną, zwyczajną, wiarygodną wersję. „Kiedy już poznasz, kim jest naprawdę – pisały ówczesne magazyny – będziesz wiedział, dlaczego miałeś rację, czyniąc go sławnym”. Jeszcze w 1935 roku magazyn „Photoplay” opisywał Lorettę Young niczym boginię:


Loretta Young jest [...], jedną z najbardziej efemerycznie pięknych kobiet na świecie. Urodziła się, aby być kochaną i miłowaną, i czczoną przez mężczyzn. W innych czasach [...], gladiatorzy walczyliby na śmierć i życie o jej rękawiczkę.

Teraz statystyczna gwiazda była w „rzeczywistości” po prostu trochę piękniejszą dziewczyną czy chłopakiem z sąsiedztwa. Leo Braudy nazywa to „paradoksalną unikatowością” – Chwal mnie za to, że jestem wyjątkowy, ale też dlatego że moja wyjątkowość jest bardziej zintensyfikowaną i upublicznioną wersją twojej własnej.


„Wielkość” ma być pewną wewnętrzną jakością, ale potencjalnie mogącą istnieć w każdym człowieku. To wtedy pojawił się wiecznie żywy mit „daru”, nieokreślonej właściwości, cechy
osobowości, może – jak pisał Max Weber – charyzmy, predysponującej kogoś do bycia popularnym. Mit ten doskonale nadawał się do wyjaśnienia, czemu jedni zwykli ludzie mieli famę, a inni nie. Oczywiście, według mitu, sam „dar” nie wystarczał – potrzeba było jeszcze ciężkiej pracy, by go kultywować.


Fragment pochodzi z książki "CeWEBryci – sława w sieci",
Michał Janczewski (Oficyna Wydawnicza Impuls)

cewebryci

 

"CeWEBryci" to książka opisująca relację między internetem a sławą. Wychodząc z założenia, że tak jak kino i teatr stworzyły gwiazdę, radio i telewizja - celebrytę, a prasa tabloidowa - celetoida, można powiedzieć, że i sieć powołuje do życia własny rodzaj bytu: cewebrytę.

W części pierwszej tekst nakreśla historię sławy, prezentuje koncepcje na temat tego, skąd bierze się jej żądza oraz zainteresowanie osobami nią obdarzonymi, i zastanawia się, jaką rolę sława odgrywa we współczesnym społeczeństwie.

Druga część to barwna galeria cewebrytów. Bezdomny kierowca tira, eks-śpiewaczka operowa i była narkomanka, turecki casanowa, duet trubadurów oraz biuściasta nauczycielka angielskiego z Rosji - każda z tych postaci ma własną, często zaskakującą, a czasem wzruszającą historię.

Część trzecia skupia się na zdefiniowaniu oraz teoretycznym ujęciu cewebryty i skonfrontowaniu go z celebrytą. Patrzy na tego pierwszego zarówno od strony całego systemu funkcjonowania sławy, jak i samej jednostki. Stara się też zaproponować rozwiązanie jednego z największych problemów cewebryty, a także próbuje dociec, jaka przyszłość może czekać jego, a jaka celebrytę.

 

Fragmenty poradnika:

 

 

 


Wysyłanie komentarzy jest dostępne dla użytkowników zalogowanych. Zaloguj się i dodaj komentarz.

 Logowanie


Wróć

Odwiedziło nas użytkowników
COPYRIGHT © 2018 OFICYNA WYDAWNICZA "IMPULS"

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Korzystanie, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej, oznacza akceptację niniejszej Polityki prywatności stosowania plików cookies
   Zgadzam się