Podręcznik Czesław Kupisiewicz na 9tkę!
maj 15th
Ocena recenzenta 9 na 10!
Od dawna mówi się również u nas o kryzysie na rynku podręczników akademickich. Oględnie mówiąc są nieciekawe, pisane „ciężkim” naukowym językiem, niedostosowane do potrzeb akademickiego nauczania.
Podręcznik akademicki zatytułowany „Z dziejów teorii i praktyki wychowania” autorstwa prof. Czesława Kupisiewicza opublikowany przez krakowską oficyną naukową zdecydowanie przeczy takim opiniom.
Kupisiewicz w sposób syntetyczny zebrał w nim wiedzę dotyczącą przemian i ewolucji wiedzy dotyczącej edukacji, wychowania a także kształtowania się teorii i praktyki pedagogicznej.
Nawiązuje w planie swojej pracy do kanonicznego już wzoru jakim było opracowanie przez prof. Tatarkiewicza syntetycznej historii filozofii a potem historii estetyki. Szczególnie zwięzłe ujęcia dokonań poszczególnych przedstawicieli historycznej myśli pedagogicznej wydają się z jednej strony łączyć w sobie encyklopedyczną precyzję, z drugiej zachęcają czytelników do samodzielnego pogłębienia swojej wiedzy. Myślę, że to przesłanie Kupisiewicza będące zachętą do samokształcenia leżało u podstaw powstania tej książki. Jasność wywodu uzupełnia świetna redakcja typograficzna. Od wyróżnień poszczególnych okresów pedagogicznej wiedzy historycznej, wytłuszczenia ważnych definicji w tekście, po układ materiału, który autor sugeruje pogłębić we własnym zakresie.
Całkowicie przychylam się do zdania recenzentów naukowych tej edycji prof. dr hab. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej i prof. Karola Poznańskiego, że jest to dzieło unikalne na polskim rynku podręczników akademickich. Gdyż dzięki interdyscyplinarnemu podejściu, książka ta może być pomocna nie tylko pedagogom, historykom wychowania lecz także psychologom, socjologom i filozofom. Skorzystają z niej oprócz studentów – nauczyciele akademiccy. Klarowny układ materiału sprzyja dydaktyce, a wiele pomocniczych podpunktów wytłuszczonych specjalnym oznakowaniem, sprawie wrażenie gotowych już konspektów.
Na niespełna trzystu stronach udało się Kupisiewiczowi zebrać, usystematyzować, zhierarchizować najważniejsze myśli, teorie czy szkoły dotyczące wychowania. Znakomicie zrealizował w swojej pracy założenia autorskiej serii” „Pedagogika nauce i praktyce”, której inicjatorem jest prof. dr hab. Bogusław Śliwerski.
Polecam z czystym sumieniem tym studentom, którzy szukają w zwięzłej wypowiedzi naukowej skondensowanego abstraktu, a także tym, którzy podążając tym tropem zechcą rozwinąć własne przemyślenia na ten temat.
Redakcja Portalu Księgarskiego będzie sekundować temu projektowi, gdyż w swoich założeniach spełnia wymogi nowoczesnego przekazu wiedzy służąc nie tylko nauce ale i akademickiej dydaktyce. Takie właśnie połączenie tych dwóch funkcji wydaje się być ze wszech miar nowatorskie a zarazem i praktyczne.
Gabriel Leonard Kamiński
http://www.ksiazka.net.pl/
Ocena recenzenta 9 na 10!
Profesor Czesław Kupisiewicz podjął się napisania pozycji, która ma przystępny charakter wprowadzający nie tylko dla studentów pedagogiki i nauczycieli, ale także wszystkich osób mających coś wspólnego z oświatą i edukacją. Ba, jest to książka atrakcyjna dla wszystkich czytelników zainteresowanych poszerzeniem horyzontów umysłowych i wiedzy o kulturze humanistycznej Zachodu.
Profesor Czesław Kupisiewicz podjął się napisania pozycji, która ma przystępny charakter wprowadzający nie tylko dla studentów pedagogiki i nauczycieli, ale także wszystkich osób mających coś wspólnego z oświatą i edukacją. Ba, jest to książka atrakcyjna dla wszystkich czytelników zainteresowanych poszerzeniem horyzontów umysłowych i wiedzy o kulturze humanistycznej Zachodu.
Nakładem Oficyny Wydawniczej „Impuls”, specjalizującej się w literaturze naukowej, ukazał się niedawno podręcznik akademicki „Z dziejów teorii i praktyki wychowania”. Autorem książki jest nestor polskiej pedagogiki, zwany „nauczycielem nauczycieli”, profesor Czesław Kupisiewicz.
Problem wychowania nie jest bowiem zagadnieniem błahym ani abstrakcyjnym. Wychowanie, jak definiuje autor, to „ogół czynności związanych z oddziaływaniem środowiska przyrodniczego i społecznego na człowieka, kształtujących jego osobowość i trwających przez całe życie.” Wychowanie nie ogranicza się zatem do okresu dzieciństwa i młodości, jest procesem trwającym permanentnie. Prawidłowe wychowanie może wzmacniać i stymulować podstawy funkcjonowania jednostek oraz społeczeństwa, a nawet powodować, że dana cywilizacja (jak na przykład antyczna cywilizacja grecka z jej ideałem kalokagatii), wznosi się na wyżyny ducha i twórczej ekspresji kulturowej. Nieprawidłowe zaś wychowanie, wynikające ze złych wpływów środowiska, może doprowadzić na przykład do przestępczości. Jak pisze Locke, jeden z wielu autorów omawianych przez Kupisiewcza: „Z dziesięciu ludzi, których spotykamy, dziewięciu jest tym, czym jest: złymi lub dobrymi, pożytecznymi lub szkodliwymi dla społeczeństwa – dzięki wychowaniu.”
Pierwsze wrażenie z czytelniczego obcowania z książką Kupisiewcza jest niezwykle przyjemne. Podręcznik jest atrakcyjny w lekturze, zawiera w sobie bardzo uporządkowany i oszczędny materiał. Każdy rozdział posiada wyszczególnione treści, streszczające tezy omawianych koncepcji i myślicieli, zawsze odnajdziemy również w danej partii tekstu zgrabne podsumowanie oraz słownik najważniejszych przywoływanych terminów. Zarazem książka posiada bardzo skondensowaną dawkę syntezy z dziejów całej zachodniej myśli pedagogicznej, dotyczącej teorii i praktyki wychowania.
Wrażenia po dłuższej lekturze książki Kupisiewcza także są pozytywne. Autor przeprowadza czytelnika, niczym Charon przez Styks, przez złożone i wielowątkowe dzieje myśli pedagogicznej oraz instytucji, zajmujących się wychowywaniem. Na kartach podręcznika pojawiają się zarówno postacie bardzo znane z filozofii i historii nauki – jak Platon, Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu, czy Jean Rousseau, jak i te mniej znane, a mające również swój wkład w „wychowywanie” w kulturze zachodniej. Mowa tu chociażby o królu Wessexu – Alfredzie Wielkim, który odbudowywał oświatę w zniszczonej najazdami Anglii dziewiątego wieku. Okazuje się również z lektury podręcznika, że bez działalności oświatowej nie byłoby możliwe szerzenie różnych idei danej epoki – na przykład Marcin Luter niewiele by zdziałał w swoich działaniach reformacyjnych, gdyby nie zorganizowana aktywność edukacyjna Filipa Melanchtona.
Kupisiewcz uświadamia czytelnikowi, jak wielowiekowy i żmudny był rozwój dwóch podstawowych instytucji wychowawczych – rodziny i szkoły. Wzajemne relacje między tymi elementami stanowią również jeden z osiowych wątków tej książki. I tak w starożytnym Rzymie rola rodziny i wychowania moralnego była nie do przecenienia, ale towarzyszyło mu również powstanie pierwszych szkół, które autor datuje na 149. r. p.n.e. (wcześniejsza starożytna działalność Platońskiej Akademii i Liceum Arystotelesa miała charakter zbyt elitarny). Przypomina o początkach płatnego nauczania (grecki ruch sofistów), o rozwoju szkolnictwa w wiekach średnich (ideał nauk Artes Liberales, czy małe szkoły parafialne – zaczątek powszechnej edukacji elementarnej w nowożytności). Mało kto wie, że pierwszym twórcą systemu klasowo-lekcyjnego, tak oczywistego dziś, był Johann Sturm, uczeń wspomnianego Melanchtona.
W podręczniku przedstawiona jest interesująca panorama sporów pedagogicznych wokół teorii i praktyki wychowania. Czy należy prowadzić edukację raczej formalną i dyscyplinującą (co wciąż wydaje się dominuje w polskich szkołach), czy może edukację nastawioną na partnerską relację między uczniem a nauczycielem? Czy ważniejsze w wychowaniu są klasyczne nauki humanistyczne, czy realno-przyrodnicze? Jakie są różnice między wychowaniem a nauczaniem? Na te pytania Kupisiewcz nie udziela jednoznacznej odpowiedzi, ale pokazuje jak historycznie zmieniały się różne stanowiska pedagogiczne. Interesujący jest również rozdział dotyczący współczesnej pedagogiki, pokazujący jak pluralistyczne są rozwiązania problemów wychowania. Nurt Nowego Wychowania, różne kierunki pedagogiki kultury, ale także i „twarde” propozycje wychowawcze badaczy behawioralnych, czy z kręgu naturalistycznego – wszystkie te koncepcje mają swoje miejsce w tym ponad trzystustronicowym podręczniku. Prawdziwa skarbnica myśli edukacyjnej, pokazująca również związki między filozofią a pedagogiką.
Książka Czesława Kupisiewicza nie jest niestety wolna od różnych błędów merytorycznych. Na stronie 18 podana jest nieprawidłowa data bitwy Filipa II Macedońskiego pod Cheroneją (w druku jest 474 rok, powinien być 338). Na tej samej stronie jest wzmiankowa „kultura myceńska”, podczas gdy autor ma na myśli z pewnością „kulturę mykeńską”. Na stronie 26 wymieniona są dwa różne dzieła Platona – „Rzeczpospolita” i „Państwo”, które są przecież tym samym dziełem. Na stronie 131 autor twierdzi, że nowożytny ruch religijny jansenizmu powstał w osiemnastym wieku, podczas gdy w rzeczywistości powstał stulecie wcześniej. Na stronie 139 autor przypisuje sentencję „Nie ma niczego w umyśle, czego wcześniej nie byłoby w zmyśle” Johnowi Locke’owi, podczas gdy jako pierwszy tę tezę wypowiedział Arystoteles. W książce zdarzają się również usterki chronologiczne – na przykład Pitagoras pojawia się po Arystotelesie, podczas gdy żył od niego znacznie wcześniej. W rozdziale poświęconym Diderotowi autor odwołuje się do Helwecjusza, który jest omówiony dopiero parę stron później. Wątpliwości budzą niektóre definicje przyjęte przez autora, np. że „ontologia określa cel życia człowieka” (s. 28) – to bardziej czyni normatywna etyka lub antropologia filozoficzna, niż ontologia zajmująca się opisem bytu metafizycznego. Jeszcze jedną uwagą krytyczną jaką moim zdaniem można zgłosić wobec podręcznika Kupisiewicza jest daleko idący europocentryzm tej pozycji. Skoro bowiem mowa o powszechnej syntezie poglądów na wychowanie w dziejach – dlaczego nie znalazły się tu krótkie chociaż rozdziały na temat edukacji w mandaryńskiej kulturze chińskiej, czy kastowym systemie braminów w Indiach?
Wszystkie te powyższe zarzuty nie mają jednak charakteru pierwszorzędnego, ani nie deprecjonują wysokich walorów dydaktycznych i akademickich recenzowanej publikacji. Można ją z czystym sumieniem polecić wszystkim osobom zainteresowanym nie tylko pedagogiką, ale przede wszystkim bogatą historią wychowania w kulturze zachodniej. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że jest to pozycja obowiązkowa na półce każdego polskiego inteligenta, pretendującego do erudycji humanistycznej.
Redakcja: Michał Przeperski
http://histmag.org/
Szkoła wyższa w toku zmian – recenzja
kwi 28th
O szkołach wyższych słów kilka
Nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym, ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, jak również o zmianie niektórych innych ustaw wywołuje – od momentu jej pośpiesznego wprowadzenia – szereg kontrowersji. Owocem dyskusji nad zmianami w obrębie szkolnictwa wyższego w Polsce, wywołanymi tą ustawą, jest praca zbiorowa Szkoła wyższa w toku zmian. Debata wokół ustawy z dnia 18 marca 2011 roku, opublikowana nakładem Oficyny Wydawniczej IMPULS. Publikacja zawiera prace trzynastu autorów, którzy dzielą się z czytelnikami swoimi przemyśleniami dotyczącymi przyszłości nauki oraz wynikami badań, do których przyczynkiem stała się troska o losy, skutki i konsekwencje wprowadzenia nowych przepisów.
Próby odczytania strategii procesu zmian w szkolnictwie wyższym podjęła się Teresa Hejnicka-Bezwińska z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, zaś Michel Henri Kowalewicz i Dawid Wieczorek z UJ wskazali na szanse, ograniczenia i straty tych porządków metodologiczno-ustawodawczych nauki polskiej i kształcenia wyższego na tle ogólnoeuropejskiej kampanii racjonalizacji sektora wiedzy. Interesujące uwagi, wniesione zarówno z perspektywy nauczyciela akademickiego, jak i studenta, wskazują na brak konkretnego odniesienia polskiego ustawodawcy m.in. w stosunku do standardów kształcenia, a także podkreślają bezkrytyczne akceptowanie wszystkich przepisów prawa Unii Europejskiej, nawet tych, które nie są w interesie Polski.
Edward Malec, również z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dopowiada, jak nie należy reformować szkolnictwa wyższego, a jako bezpośredni obserwator, uczestnik prac nad problematyczną ustawą, omawia niektóre jej fragmenty, głównie dotyczące spraw pracowniczych, oceniając przy tym końcowy kształt ustawy jako niezadowalający. Autor jako punkt wyjścia traktuje siedem prawd o stanie polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki, wymieniając m.in. rozproszenie i słabość uczelni, zapaść badań naukowych i rozwojowych czy wielokierunkowość. O jakości (a raczej jej braku) przyjętej ustawy świadczy według Edwarda Malca chociażby fakt, że w ciągu kilku miesięcy od jej wejścia w życie Senat RP zgłosił ponad 100 poprawek – i to w większości zasadnych.
Wojciech Mitkowski z Akademii Górniczo-Hutniczej porusza z kolei kwestie związane z awansem naukowym w świetle zmian ustawowych, zaś Agnieszka Dziedziczak-Foltyn podjęła próbę analizy debaty publicznej dotyczącej normy szkolnictwa wyższego, wskazując plusy i minusy planowanych oraz wprowadzonych już zmian. Kilka uwag na temat oporu wobec zmian w publicznych szkołach wyższych wniosła Aleksandra Berkowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego, naświetlając zjawisko oporu jako takiego oraz wskazując na ewaluację polskiego szkolnictwa wyższego. Z kolei Zofia Godzwon zajęła się kryteriami oceny uczelni i osiągnięć nauczycieli akademickich, zwracając uwagę, że obowiązująca od 1 października 2011 roku nowelizacja kładzie duży nacisk na zapewnienie jakości kształcenia w szkołach wyższych.
W publikacji znajdziemy także interesujący tekst na temat studiów doktoranckich i ich absolwentów w kontekście rynku pracy, a także rozważania na temat doktorantów i reformy szkolnictwa wyższego, wskazujące na umasowienie tego tytułu, a jednocześnie podkreślając wiele pozytywnych rozwiązań w obszarze studiów doktoranckich i w podejściu samych uczestników do nauki.
Publikacja Szkoła wyższa w toku zmian to lektura dla wszystkich powiązanych z oświatą, szczególnie dla nauczycieli akademickich, doktorantów, jak i studentów czy też socjologów, a także dla samego aparatu władzy. Praca ta stała się szansą na wymianę poglądów, doświadczeń oraz na podzielenie się uwagami i przemyśleniami na temat regulacji prawnych w omawianym zakresie. Debata na łamach niniejszej książki powinna się też stać sygnałem, że konieczne są rozwiązania naprawcze dotyczące podjętych ustaleń, a także winna zwrócić uwagę na nieprawidłowości strategii procesu zmian w szkolnictwie wyższym.
źródło: http://www.granice.pl/ksiazka,koncepcja-wychowania-fizycznego-dla-wszystkich-etapow-edukacji–zdrowie-sport-rekreacja–iv-etap-edukacyjny-&8211;-szkoLy-ponad,253194
Recenzja książki Jacka Pyżalskiego
kwi 28th
relacja z serwisu psuchika.net:
W ramach współpracy z Oficyną Wydawniczą Impuls, do moich rąk trafiła książka „Agresja elektroniczna i cyberbullying – jako nowe ryzykowne zachowania młodzieży”. Dzisiaj krótka recenzja tej książki i konkurs dla Czytelników PSYCHIKA.net
Zapraszam serdecznie.
Internet to już na tyle powszechne medium, że trudno wyobrazić sobie bez niego życia.
Ja sam prowadzę bloga, niedawno założyłem forum psychologiczne, jestem aktywny na portalach społecznościowych (np. Google+). Wchodząc do internetu w mgnieniu oka uzyskuję dostęp do zagranicznych portali naukowych, z łatwością wyszukuję interesujące badania z zakresu nauk społecznych, wiem, co dzieje się w świecie psychologii. Dla mnie internet to wiele korzyści.
Niestety internet może mieć też drugie oblicze: być nośnikiem agresji wobec osób, które są najbardziej bezbronne. Właśnie o tym jest książka „Agresja elektroniczna i cyberbullying – jako nowe ryzykowne zachowania młodzieży”.
Dla uważnych Czytelników bloga PSYCHIKA.net termin cyberbullyingu z pewnością nie jest obcy. Na temat tej formy agresji, realizowanej poprzez nowe technologie komunikacyjne takie jak internet, czy komórka pisała na psychice swego czasu Joana Malesz (klik tutaj).
Pozwolę ją sobie zacytować.
„Cyberbullying (cyberprzemoc) – to każda informacja bądź treść, która ma na celu przestraszyć, zawstydzić, nękać lub w inny sposób zranić innych i jest opublikowana lub wysyłana online (za pomocą komunikatorów, e-maili, stron internetowych, blogów). Przyjmuje się, że przemoc elektroniczna w przeważającej większości występuje wśród dzieci i młodzieży. Niektórzy mobbing elektroniczny traktują wręcz jako synonim przemocy rówieśniczej. Jest to zrozumiałe, bowiem dzisiejsi 15-latkowie (i młodsi) reprezentują pokolenie, które niemal od urodzenia ma styczność z największymi zdobyczami technologii informatycznych tj. komputer, komórka czy Internet. Według badań w Polsce aż 96% chłopców i 97% dziewcząt w wieku 11-19 lat korzysta z Internetu spędzając w nim średnio 2,5 godziny dziennie. Dla młodych ludzi Internet to nie tylko gry, multimedia, strony www, ale przede wszystkim nowe formy komunikacji, które trwale zmieniają charakter relacji społecznych. Poruszanie się po cyberprzestrzeni jest więc dla młodych ludzi czymś oczywistym i naturalnym oraz stanowi jedną z dominujących form aktywności. Nic dziwnego, że znana od dawna przemoc rówieśnicza również częściowo przeniosła się do świata on-line.”
Książka „Agresja elektroniczna i cyberbullying...” autorstwa Jacka Pyżalskiego, pedagoga zajmującego się od wielu lat tą tematyką, to lektura obowiązkowa dla nauczycieli, pedagogów i rodziców. Napisana jest w sposób bardzo przystępny i nie trzeba być jakimś wybitnym znawcą nowych technologii, żeby z powodzeniem po nią sięgnąć i zatopić się w lekturze.
Z książki dowiadujemy się:
- czym właściwie są nowe media i jakie są ich cechy,
- jakie są korzyści stosowania nowych mediów przez dzieci i młodzież, ale i
- jakie są zagrożenia,
- jak wiele różnych form może przybierać agresja elektroniczna i wreszcie
- jakie wnioski do pracy z młodzieżą powinni wyciągnąć nauczyciele, pedagodzy i rodzice.
Książka zawiera ogromną ilość cytatów, przytaczanych badań, różnych tabel, zestawień. To wszystko sprawia, że pozycja ta jest swego rodzaju kompendium wiedzy na temat agresji elektronicznej i cyberbullyingu. Osoby żywo interesujące się procesami wychowawczymi nie powinny przejść obok tej książki obojętnie.
Moja ocena: 8/10
A oto co o cyberbullyingu mówi sam autor książki dr Jacek Pyżalski: http://www.impulsoficyna.com.pl/index.php?cat=aktualnosci&id=499
Wiosna nagród dla Impulsu
kwi 28th
|
Jeżeli nie możesz odczytać tego maila, wyświetl go jako stronę www Drodzy Czytelnicy, Nasze wiosenne hasło „Wiosną mierzymy wysoko” okazuje się być bardzo trafione. Z początkiem tej pory roku dla Impulsu i jego autorów rozwiązał się worek pełeń nagród. Właśnie zakończył się plebiscyt na Najlepsze książki na wiosnę wortalu granice.pl. Jest nam niezmiernie miło poinformować, że dwie nominowane książki Impulsu zdobyły pierwsze miejsca w swoich kategoriach: - nagroda w kategorii książek dla dzieci dla „Spotkań z Innymi” - nagroda w kategorii poradników dla „Agresji elektronicznej i cyberbullyingu”. To nie koniec dobrych wiadomości! Książka Pana Przemysława Pawła Grzybowskiego „Spotkania z Innymi” zdobyła nagroda główną konkursu i tym samym tytuł Najlepszej książki na wiosnę! Do tych dobrych informacji dodajmy jeszcze wiadomość o fantastycznej nagrodzie im. Filipa Kallimacha dla prof. Bogusława Śliwerskiego za wybitne osiągnięcia w sferze edukacji! Celem tej nagrody jest wyróżnienie osób, które w szczególny sposób zapisały się na kartach polskiej oświaty. Nagrodę prof. Bogusławowi Śliwerskiemu przyznało gremium redakcji Magazynu Literackiego KSIĄŻKI. Wszystkim naszym wybitnym i docenionym autorom serdecznie gratulujemy. Otrzymane nagrody są efektem ich solidnej i ciężkiej pracy. Wam drodzy czytelnicy dziękujemy za wsparcie i zainteresowanie naszymi wspaniałymi publikacjami. To właśnie dla was staramy się wydawać ciekawe, potrzebne i bardzo ważne publikacje z szeroko pojętej pedagogiki. Przybliżymy Wam nagrodzone książki oraz sylwetkę prof. Bogusława Śliwerskiego:
Najlepsze książki na wiosnę:
|
||
| 1. Przemysław Paweł Grzybowski
Czytanki do edukacji międzykulturowej Spotkania z Innymi to bogato ilustrowany zbiór siedemnastu czytanek o osobach wyróżniających się pod pewnym względem, zwykle postrzeganych jako niezrozumiałe, dziwaczne, wręcz niebezpieczne, będących tematem plotek i stereotypowych opinii – często niesprawiedliwych i krzywdzących. Główna bohaterka czytanek, Kamila, poznaje osoby niepełnosprawne, chore, starsze, wywodzące się z obcych narodów i kultur, praktykujące odmienne religie oraz charakteryzujące się różnymi stylami życia i możliwościami. Podstawowe treści wychowania leżące u podstaw Spotkań z Innymi to tolerancja, szacunek dla odmienności, przekonanie o konieczności poznania drugiego człowieka, zanim wyda się o nim opinię i zacznie oceniać jego zachowanie. To pierwsza w Polsce pomoc naukowa dla najmłodszych zawierająca tak bogaty wybór tematów w tej dziedzinie.
2. Jacek Pyżalski Agresja elektroniczna i cyberbullying jako nowe ryzykowne zachowania młodzieży […] Książka jest merytorycznie znakomita, nowatorska, a przedstawione w niej wyniki własnych badań potwierdzają wdrażanie przez autora najwyższych standardów metodologii badań empirycznych. Przez najbliższe lata kolejne pokolenia badaczy będą się do nich odwoływać, gdyż nie da się pominąć tej książki w dalszych studiach nad przemocą wśród młodzieży i z udziałem nowych narzędzi komunikacyjnych. Niewątpliwie wpłynie ona także na potrzebę konstruowania nowych teorii socjalizacji i wychowania, a jeśli tak się stanie, to będzie najwyższej rangi wkładem Jacka Pyżalskiego w pedagogikę ponowczesnej doby. Tę publikację nie tylko warto, można, ale należy jak najszybciej przeczytać, jeśli chce się dostrzec to, co naprawdę młodzież wyczynia w wirtualnej przestrzeni, usiłując zarazem wpłynąć na tę rzeczywistą.[...] z recenzji prof. Bogusława Śliwerskiego
Nagroda im. Filipa Kallimacha Nagroda im. Filipa Kallimacha dla prof. Bogusława Śliwerskiego! Profesorowi serdecznie gratulujemy! Przedstawiamy sylwetkę prof. Bogusława Śliwerskiego osoby, która nagrodę zdobyła za wybitne osiągnięcia w sferze edukacji:
Badacz współczesnej myśli pedagogicznej, teorii wychowania, polityki oświatowej i edukacji alternatywnej na świecie. Profesor pedagogiki w Katedrze Podstaw Pedagogiki Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie oraz na Wydziale Pedagogicznym Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Odznaczony Krzyżem „Za Zasługi dla ZHP”. W ostatnich latach wydał książki: „Klinika akademickiej pedagogiki” (Impuls), „Podstawowe prawidłowości pedagogiki” (Impuls), „Teoretyczne i empiryczne podstawy samowychowania” (Impuls), „Współczesna myśl pedagogiczna. Znaczenia. Klasyfikacje. Badania” (Impuls), „Problemy współczesnej edukacji. Dekonstrukcja polityki oświatowej III RP” (WAiP); „Pedagog w blogosferze: 2008-2009” (Impuls) oraz „Przyrzeczenie harcerskie. Historia. Metodyka. Manipulacje” (Impuls). Więcej publikacji znajdziecie na stronie www.impulsoficna.com.pl Prowadzi swój blog www.sliwerski-pedagog.blogspot.com Zapraszamy do wywiadu z profesorem: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=CccqofdMYAY
|
||
MEDIA GLOBALNE – MEDIA LOKALNE
mar 11th
MEDIA GLOBALNE – MEDIA LOKALNE
Zagadnienia z obszaru pedagogiki medialnej i edukacji regionalnej
„Recenzowana książka poświęcona jest ważnym zjawiskom towarzyszącym tworzeniu się społeczeństwa informacyjnego. Ukazuje rolę współczesnych mediów zarówno w wymiarze lokalnym, jak i globalnym. Wymagało to niewątpliwie od Autorki starannego przeanalizowania bogatego środowiska mediów wskazując na ich pozytywne i negatywne działania edukacyjne. (…) Interesującym wątkiem zawartym w książce jest podjęcie problemu funkcji pełnionych przez media w środowisku lokalnym. Pozwala to przybliżyć czytelnikowi znaczenie i rolę mediów lokalnych w procesie edukacji regionalnej. (…) Książka prezentuje się imponująco. Obejmuje nowe obszary dyskusji w zakresie pedagogiki medialnej. Napisana jest językiem przystępnym, co sprzyja rozumieniu często złożonych zjawisk a także zawiłości występujących na styku ewolucji społecznej i mediów.”
Z recenzji prof. zw. dr hab. Bronisława Siemienieckiego
„Znaczenie poruszanej problematyki wiąże się nierozerwalnie z dwoma obserwowanymi współcześnie procesami. Po pierwsze, tradycyjne media analogowe ustępują obecnie miejsca mediom cyfrowym. Po drugie technologie informacyjno-komunikacyjne umożliwiły konwergencję mediów cyfrowych w komputerach oraz zbudowanie łączących je sieci. (…) Bez wątpienia droga poznania, którą podąża Autorka prowadzi szlakiem wysp znanych niewielu. Ważne, że istotny poznawczo jest nie tylko sam szlak, ale też sposób wędrówki zaproponowany przez Autorkę, jej przemyślenia, konstatacje i odautorskie uwagi. (…) Książka powinna okazać się przydatna w procesie kształcenia pedagogów i nauczycieli oraz tych wszystkich osób, dla których media lokalne są przedmiotem zainteresowań poznawczych, polem aktywności zawodowej lub – obywatelskiej troski”.
Z recenzji dr hab. Macieja Tanasia
O znakomitej diagnozie cyberprzemocy wśród młodzieży
lut 16th
Najnowsza rozprawa dra Jacka Pyżalskiego (b. adiunkta Uniwersytetu Łódzkiego, wieloletniego pracownika Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi) pt. „Agresja elektroniczna i cyberbullying jako nowe zachowania ryzykowne młodzieży gimnazjalnej(Kraków: Oficyna Wydawnicza Impuls 2012)jest znakomitym studium interdyscyplinarnym napisanym przez pedagoga, którego wiedza ma charakter ekspercki najwyższego poziomu. Nie ma się jednak co dziwić, skoro reprezentował on polskich naukowców w międzynarodowej sieci badaczy zjawisk związanych z cyberbullyingiem. Jego wieloletnie doświadczenia badawcze nad agresją i problemami dyscypliny w socjalizacji dzieci i młodzieży, zaowocowały kumulacją dzieła, które łączy w sobie erudycję z wysokimi kompetencjami metodologicznymi (w tym przypadku rozdział o założeniach metodologicznych badań może służyć za przykład tego, jak należy konceptualizować własne badania naukowe, jak konstruować i realizować kluczowe dla nich etapy).
Wciąż mamy mało badań reprezentatywnych, na ogólnopolskiej populacji, a w tym przypadku diagnoza nie ma charakteru wycinkowego, gdyż pozwala na wyciąganie z uzyskanych danych empirycznych istotnych społecznie, psychologicznie i pedagogicznie wniosków naukowych. Reprezentatywność nie dotyczy tylko próby badawczej, ale także autorów rozpraw naukowych poświęconych nowym mediom w różnych zresztą zakresach. Autor sięga przede wszystkim po publikacje wybitnych specjalistów tej problematyki w świecie, a to dzięki temu, że z nimi sam współpracuje i wymienia się wynikami badań. Nie pomija przy tym także polskich badaczy, także tych mniej kompetentnych, ale wciąż jednak znaczących w swoich środowiskach akademickich.
Szczególną wartością stylistyki naukowej Pyżalskiego jest to, że nie reprodukuje i nie streszcza nam czyichś poglądów, ale dokonuje logicznego i syntetycznego uporządkowania najnowszej wiedzy naukowej na temat przemocy, a przy tym potrafi także taktownie zająć własne stanowisko, spierać się z autorami niektórych teorii czy badawczych podejść. Tym samym potwierdza klasę własnej wiedzy i refleksji, jak i wpisuje się w ogólnoświatowy dyskurs naukowy w kluczowym dla jego badań zakresie.
Co jest tu niesłychanie ważne, Autor nie przystąpił do pisania tej rozprawy z założoną wcześniej tezą (a taka wciąż przeważa w pracach niektórych pedagogów, psychologów i socjologów), że trzeba koniecznie udowodnić zły wpływ mediów i nowych technologii komunikacyjnych na rozwój dzieci i młodzieży. On tego nie przesądza, dobierając w tym celu jedynie słuszne, bo poprawne politycznie źródła, ale dokonuje wielostronnego oglądu tych procesów, troszcząc się o jak najbardziej obiektywne odzwierciedlenie stanu wiedzy naukowej, a nie publicystycznej, potocznej czy propagandowej na użytek polityków. Narracja jest bardzo klarowna, a przy tym autor dokonuje bardzo ciekawych, nigdzie dotąd tak nie analizowanych porównań, własnych syntez czy opracowań tabelarycznych kluczowych podejść do interesujących go kwestii.
Rozprawa jest znaczącym wkładem w naukę światową, a nie tylko lokalną. Świetne są też przywołane w tej rozprawie konteksty społeczno-kulturowe korzystania przez współczesną młodzież w różnych regionach świata z internetu, (np. nowe kategorie przyczyn stratyfikacji społecznej w wyniku podziału cyfrowego (digital divide, analfabetyzmu cyfrowego, który różnicuje dostęp do kapitału intelektualnego i kulturowego). Nowe umiejętności i wiedza są potrzebne do efektywnego i twórczego korzystania nie tylko z nowej technologii, ale także jej zasobów informacyjnych i kulturowych. Formułowane przez autora tezy są nasycane wynikami badań, diagnoz, które pozwalają na rozpoznawanie istniejących w zglobalizowanym świecie prawidłowości rozwojowych i aplikacyjnych u globalnych nastolatków.
Niezwykle istotny jest w części teoretycznej rozdział o normatywności on-line, gdyż ta sfera wirtualnej socjalizacji musi szczególnie interesować pedagogów. Powinni oni być zainteresowani budowaniem kultury szacunku w cyberświecie nie tylko przez upowszechnianie prawa na ten temat. Edukacja i wychowanie w rodzinie muszą stanowić profilaktykę dla zachowań i postaw, które mogłyby w przyszłości być naruszane przez dzieci i młodzież w posługiwaniu się nowymi technologiami komunikacyjnymi. Rozdziały poświęcone agresji elektronicznej są wyjątkowej jakości wkładem w rozwój nauk społecznych, gdyż obfitują w głęboko przemyślane i świetnie uzasadnione – autorskie klasyfikacje, charakterystyki i schematy. Te ostatnie czynią nieznane dotychczas w naszym kraju teorie, bardziej przejrzystymi i pozwalającymi na konstruowanie i operacjonalizację zmiennych do badan empirycznych.
Książka jest merytorycznie znakomita, nowatorska, a przedstawione w niej wyniki własnych badań potwierdzają wdrażanie przez autora najwyższych standardów metodologii badań empirycznych. Przez najbliższe lata kolejne pokolenia badaczy będą się do nich odwoływać, gdyż nie da się pominąć tej książki w dalszych studiach nad przemocą wśród młodzieży i z udziałem nowych narzędzi komunikacyjnych. Niewątpliwie wpłynie ona także na potrzebę konstruowania nowych teorii socjalizacji i wychowania, a jeśli tak się stanie, to będzie najwyższej rangi wkładem Jacka Pyżalskiego w pedagogikę ponowczesnej doby. Tę publikację nie tylko warto, można, ale należy jak najszybciej przeczytać, jeśli chce się dostrzec to, co naprawdę młodzież wyczynia w wirtualnej przestrzeni, usiłując zarazem wpłynąć na tę rzeczywistą.
prof. Bogusław Śliwerski
http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/
Rzecz o przestępstwach seksualnych
sty 9th
Lernell określa przestępstwa seksualne jako takie typy zachowań ludzkich (wraz ze skutkami) powiązanych z życiem seksualnym człowieka, jakie są formalnie zakazane przez ustawodawstwo karne. Przestępstwem jest też czyn lubieżny, a w stosunku do nieletnich, czyli osób poniżej 15 roku życia, ten, kto dopuszcza się tego zabronionego pod groźbą kary postępowania, musi być świadomy konsekwencji – możliwości poniesienia kary pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Właśnie o takich czynach wobec dzieci pisze Krystyna Marzec-Holka, a jej Przemoc seksualna wobec dziecka. Studium pedagogiczno-kryminologiczne odpowiada na pytania dotyczące rozpoznania nadużyć seksualnych wobec dzieci na podstawie dostępnych kryteriów prawdy. Opracowanie jest już drugim wydaniem pracy napisanej w 1999 roku, wywodzącej się z seminarium magisterskiego, które autorka prowadziła na kierunku pedagogicznym. To znakomity materiał nie tylko dla psychologów i psychoterapeutów czy pedagogów i socjologów, ale także dla samych studentów oraz wszystkich, którzy pragną z tym trudnym społecznie tematem się zmierzyć.
Książka złożona jest z ośmiu rozdziałów składających się na trzy części, przestawiające kolejne aspekty zjawiska, poczynając od kontekstu teoretycznego dla problematyki dziecka wykorzystywanego seksualnie (część pierwsza), przez analizę retrospektywną działalności przestępczej jednostek na tle ich biografii (część druga), po rozważania na temat kary (część trzecia). Podstawowym przesłaniem zawartych w niej tekstów jest przekonanie o różnicach pomiędzy dramatem ofiary przestępstwa seksualnego, a dramatem sprawcy przestępstwa seksualnego. Zawarte w opracowaniu rezultaty badawcze skłaniają do refleksji nad rozmiarami i przyczynami badanego zjawiska oraz, być może, doprowadzą do opracowania jasnych procedur postępowania w stosunku do sprawców i ofiar.
I tak, w rozdziale pierwszym zapoznamy się z przestępstwami czynów lubieżnych i zgwałceń dokonywanych na nieletnich w świetle kodyfikacji prawnej, w tym ze zgwałceniami kazirodczymi. Kolejne rozdziały traktują o pojęciu kary w sprawach o czyny lubieżne i zgwałcenia nieletnich, sprawcach czynów lubieżnych i gwałtów w polu badawczym patologii społecznej, kryminologii i teorii przemocy w rodzinie oraz teoriach rodziny wobec wysokiego ryzyka przemocy i patologii procesów społecznych w rodzinie. W rozdziale piątym dokonano analizy wyników badań dotyczących sprawców i ofiary zgwałceń oraz czynów lubieżnych. „Dotyk wstrętu” stanowił motyw przewodni rozdziału szóstego, w którym autorka poszukuje etiologii przestępstw domowych popełnianych przez badanych i ich funkcjonowanie w okresie popełnionego czynu. Rozdział siódmy zawiera natomiast analizę retrospektywną monograficznych wyników badań wybranych przypadków przestępstw seksualnych wobec małoletnich poniżej piętnastego roku życia, których dopuścili się mężczyźni w świetle obowiązującej ustawy kodeksu karnego. Ostatni, ósmy rozdział, mówi o konieczności zrewidowania systemów karnych czyli resocjalizacji penitencjarnej bądź też probacji przestępców seksualnych. Autorka stawia tu pytanie: „kara kryminalna czy fikcja?”, przedstawiając czytelnikowi w celu samodzielnej analizy zbiorcze zestawienie sprawców, obejmujące między innymi rodzaj orzeczonej kary. Do refleksji skłaniają wyniki przeprowadzonych zadań i warto się tu pokłonić przed kwestią poruszaną przez autorkę, a mianowicie: czy kategoria osób z premedytacja naruszających normy społeczne uświadamia sobie swój wpływ na przyszłe losy?
Zagadnienia, które obejmuje książka, zmierzają do obalenia funkcjonujących w społeczeństwie stereotypów dotyczących przestępczości seksualnej wobec dzieci. Pozwoli to wszystkim, którzy mają do czynienia zarówno z przestępcami, jak i ofiarami, na obiektywne spojrzenie na prezentowany temat oraz na rozpoznanie czynników sugerujących potencjalne nadużycia fizyczne oraz seksualne w środowisku rodziny. Przemoc seksualna wobec dziecka. Studium pedagogiczno-kryminologiczne opublikowana nakładem Oficyny Wydawniczej Impuls uzmysławia braki istniejące w organizacji profesjonalnej opieki i pomocy psychoterapeutycznej wobec sprawców przestępstw, a także ich ofiar. Książka stanowi także bodziec do dalszych interdyscyplinarnych badań naukowych, a temat – jako społecznie słuszny – został tu szczegółowo przeanalizowany. W obliczu narastającego problemu warto, by za lekturą tej znakomitej książki Krystyny Marzec-Holki rzeczywiście szły czyny.
Przemoc seksualna wobec dziecka. Studium pedagogiczno-kryminologiczne
Krystyna Marzec-Holka
Harcerstwo żyje!
gru 13th
Rozmowa z Wojciechem Śliwerskim

W dziejach ruchu harcerskiego nie brak wzorów i autorytetów, które swoim życiem czy postawą potwierdzają wartość słowa „harcerz”. Warto sięgać do tych przykładów i równocześnie kształtować własną postawę harcerską. O tym, czy harcerstwo jest już passe mówi w rozmowie z Justyną Gul Wojciech Śliwerski, autor nagrodzonych w plebiscytach wortalu literackiego Granice.pl książek Różne oblicza harcerstwa. Ślady wydarzeń ujęte w formie felietonów, reportaży i innych form dziennikarskich oraz Wydawcy gorszego Boga. Harcerska Oficyna Wydawnicza w Krakowie. Czasy, ludzie, wydarzenia 1988-1992
zawartymi w Prawie Harcerskim. To długotrwały, trwający całe życie proces, który najlepiej oddają słowa piosenki: Idziemy naprzód i ciągle pniemy się wzwyż… I nie ma znaczenia, czy nadal jestem w harcerstwie, czy pozostaję poza nim. Po reakcjach otoczenia czuję, że harcerstwo jest nadal we mnie obecne, a dwadzieścia pięć lat harcerskiej służby w sposób trwały wpisało się w moją osobowość, charakter, pracę czy styl życia.
J.G.: Czy młodzieży brakuje teraz harcerstwa? Czy mamy do czynienia ze zmierzchem harcerstwa wypieranego przez inne, egocentryczne formy spędzania wolnego czasu?
W.Ś.: Nie obawiam się i nie przewiduję zmierzchu idei harcerskiej czy istnienia ruchu harcerskiego. O jego żywotności i odporności świadczy fakt przetrwania ostatnich lat zaborów, kilku wojen, koszmaru okupacji i totalitaryzmu sowieckiego w kraju. Harcerstwo rozwijało się i nadal rozwija w skupiskach polonijnych na całym świecie. To świadczy o atrakcyjności tej idei, metody i form pracy. W PRL-u niszczono i deformowano tradycję oraz obraz pracy harcerskiej, próbując w sposób mniej lub bardziej jawny przekształcić organizację na wzór pionierski. Do dziś harcerstwo jest przez władze, także przez społeczeństwo, błędnie odbierane jako organizacja czasu wolnego dzieci i młodzieży. Tymczasem podstawowym zadaniem harcerstwa był (i jest) rozwój oraz kształtowanie osobowości młodego człowieka. W tym nie pomagają egocentryczne formy spędzania wolnego czasu – komputerowe skoki narciarskie czy mecz piłki nożnej nie wykształcą umiejętności bohaterów gier u ich uczestników, siedzących przed monitorem. Młodzieży, społeczeństwu, Państwu brakuje harcerstwa, ale to młodzież sama musi dokonać wyboru i zdecydować czy chce do niego należeć. Natomiast na społeczeństwie i Państwie spoczywa odpowiedzialność i troska o wspieranie tej formy rozwoju i wychowania młodych obywateli.
J.G: Na forach dla młodych harcerzy pojawiają się negatywne wpisy na temat nieprzygotowanych drużynowych, stagnacji i braku poczucia misji. Jakie przesłanie miałby Pan dla wszystkich związanych z harcerstwem, by „chciało im się chcieć”? Jak przekonać młodzież, że „harcerz to brzmi dumnie”?
W.Ś.: Profesor, harcmistrz Andrzej Janowski tak pisze o znanym nie tylko harcerzom, pedagogu: harcmistrz Aleksander Kamiński przez całe życie starał się być dzielnym. Być dzielnym – to być wytrwałym i mężnym w służbie wartości. Dzielność to odwaga, ale także roztropność i rozwaga. Roztropność nakazuje czasem kompromis, a niekiedy skłania do uznania racji i poglądów innych ludzi. Inni istnieją i z nimi żyjemy. Czasem trzeba z nimi walczyć, ale częściej trzeba „umieć się pięknie różnić” – jak mawiał Aleksander Kamiński. /…/ Aleksander Kamiński był całe życie harcerzem. W jego rozumieniu nie ma chyba nic bardziej harcerskiego niż połączenie obu tych haseł: ”być dzielnym” i „umieć się pięknie różnić (Andrzej Janowski Być dzielnym i umieć się różnić. Szkice o Aleksandrze Kamińskim, NWH, Warszawa 2010, s. 8-9).
W dziejach ruchu harcerskiego nie brak wzorów i autorytetów, które swoim życiem czy postawą potwierdzają wartość słowa „harcerz”. Warto sięgać do tych przykładów i równocześnie kształtować własną postawę harcerską. Jak? Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w Prawie Harcerskim.
Dziękuje za rozmowę. Justyna Gul
źródło: http://www.granice.pl/
Od alchemii do bloga – „Cewebryci – sława w sieci”
gru 12th
Recenzje
Przez tysiąclecia ludzie szukali czegoś, co pomoże im pokonać śmierć. Jednym wystarczała wiara w życie wieczne, inni – jak Gilgamesz – wyruszali na poszukiwanie „ziela życia”, które miało zapewnić im wieczne trwanie. Aleksander Wielki poszukiwał „żywej wody”, a średniowieczni alchemicy mieszając różne zioła próbowali stworzyć eliksir młodości. Wszystkim im przyświecało jedno pragnienie: nieśmiertelność. To samo dążenie motywuje także współczesnych poszukiwaczy sławy. Tę też tematykę podejmuje w swojej książce pt. „Cewebryci – sława w sieci” Michał Janczewski.
W pierwszym rozdziale swojej pracy, stanowiącym niejako diagnozę kondycji współczesnego człowieka, Janczewski bardzo obrazowo przedstawia „pokolenie Ja” postrzegające życie jako bar szybkiej obsługi z gwarancją sukcesu i sławy oraz dostawą do domu. Jak podaje autor, głębokie przekonanie, iż: „pewnego dnia będę sławny” żywi dziś 60% Amerykanów przed 30. rokiem życia, a programy typu reality show dodatkowo utwierdzają ich w przekonaniu, że sława stoi przed nimi na wyciągniecie ręki, wystarczy tylko, że po nią sięgną. Zatem „pokolenie Ja” pragnie bogactwa, sukcesu i sławy i to najlepiej tu i teraz. Zdaniem niektórych psychologów z takiego właśnie nastawienia do życia wyrasta prostytucja nieletnich. Tak też – jako skutek nieumiejętności odłożenia gratyfikacji w czasie – niektórzy ekonomiści definiują przyczynę obecnego kryzysu gospodarczego.
Jednocześnie w ostatnich latach nastąpił gwałtowny wzrost samobójstw i zachorowań na depresję (dziś to trzecia, najczęstsza przyczyna śmierci wśród osób w wieku 15-24 lat). Czyż nie jest to swoisty paradoks? Mamy wysokie poczucie własnej wartości (albo przynajmniej dobrze udajemy), komputery, ipody, najnowszą technologię, a jednocześnie jesteśmy pokoleniem, które najdotkliwiej doświadcza lęku, stresu, przygnębienia i depresji, gdy w którymś momencie swojego życia boleśnie odkrywamy, że wbrew temu, czego uczono nas na różnych kursach „odkrywania swojego potencjału”, nie zrealizujemy w życiu wszystkich swoich pragnień, marzeń i aspiracji. Stąd frustracja, załamanie i wzrost sprzedaży prozacu.
Bezdomny kierowca tira, obdarzona obfitym biustem nauczycielka angielskiego z Rosji, próbująca przyciągnąć uwagę wyglądem, tańczący podróżnik, była narkomanka i śpiewaczka operowa, cyfrowi trubadurzy… Barwny korowód postaci przypominający karnawał w Rio. Co łączy wszystkie te osoby przedstawione przez Janczewskiego w drugim rozdziale jego pracy? Każda z nich zgromadziła wokół siebie liczną, czasem nawet wielomilionową publiczność. Jednocześnie są to osoby, które ze względu na swoje predyspozycje osobowościowe nie miałyby raczej szansy na to, by zaistnieć w tradycyjnych mediach. Internet umożliwił przełamanie monopolu mediów opartych na relacji „jeden do wielu”. Już nie osobowość, charakter, kreatywność czy osiągnięcia życiowe, lecz wygląd, atrakcyjność seksualna i skandaliczność stały się substytutem wyżej wymienionych cech, choć gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że również konwencjonalne media odchodzą ostatnio od tego ideału, porzucając etos na rzecz rozgłosu i wysokiej oglądalności.
Czy czas bohaterów przekraczających siebie, własną małostkowość, poświęcających życie dla jakiejś wyższej idei już definitywnie przeminął? Czy jedyne, co jesteśmy dziś w stanie wyprodukować, to pozbawiony duchowej głębi celebryta lub też jego internetowy odpowiednik cewebryta? Czy jeśli pragniemy przeżyć sensownie swoje życie, możemy być prawdziwymi ludźmi, którzy czytają, studiują, uprawiają sporty, eksplorują świat i nie boją się podejmować w życiu wyzwań czy też pozostaje nam już tylko konstruowanie sztucznej tożsamości, nie tyle rzeczywisty obraz nas, co marketing, kreacja postaci na użytek innych – w domu, pracy, szkole…? Niestety, na to pytanie każdy z nas musi już odpowiedzieć sobie sam.
Michał Janczewski „Cewebryci. Sława w sieci” – recenzja
Katarzyna Szczepaniak – Kto z nas choć przez chwilę nie zastanawiał się, jak to jest być sławnym? Kto z nas choć raz nie czytał plotek o życiu celebrytów? Jeśli, drogi Czytelniku, choć na jedno pytanie odpowiedziałeś „tak, też to robiłem” – książka Michała Janczewskiego jest dla Ciebie.

Sławnym być!
Pojęcie „cewebryty” oznacza człowieka, który popularność zyskał za pośrednictwem i w obrębie internetu. Czym jednak jego popularność różni się od popularności gwiazdy kina czy muzyki?
Wstępem do rozważania zjawiska cewebrytów i porównywania ich sylwetek z postaciami showbiznesu, dla Janczewskiego staje się wszechstronne zbadanie tematu samej sławy i mechanizmów nią rządzących. Przywołuje szereg teorii, przyjemność płynącą z oglądania celebrytów wyjaśniając m.in. instynktami biologicznymi. W zaskakująco przystępny sposób opisuje mechanizmy psychologiczne, odkrywając przed czytelnikiem wiele z tych obszarów, nad którymi na co dzień się nie zastanawia. A okazują się one kluczowe, gdyż w pewien sposób determinują nasze postrzeganie świata. Co więcej – w pełni świadomie wykorzystywane są przez specjalistów od marketingu. „Cewebryci” Michała Janczewskiego nie tylko więc skupiają się na zagadnieniu internetowej popularności, ale również wnikają głęboko w schematy funkcjonowania mediów.
Każdy będzie sławny przez 15 minut
Postaci cewebrytów udowadniają, że normalny, szary człowiek choć na chwilę może zdobyć upragnioną sławę. Sławę, która w rozumieniu wielu ludzi ma przynieść szczęście i wolność. Sławę, którą zaskakująco łatwo zdobyć można za pośrednictwem cudownego wynalazku, jakim jest internet. Choćby trwała tylko przysłowiowe 15 minut.
Janczewski przytacza anegdotyczne historie wybranych cewebrytów, przedstawia ich drogę do popularności, sposób kreowania marki, jaką się stają, cytuje bardziej znaczące wypowiedzi. Wśród opisywanych postaci znajduje się m.in. Matt – chłopak, który tańczył w kilkudziesięciu miejscach na całym świecie i Marina – dziewczyna, wykorzystująca swój urok osobisty do tworzenia filmików, wyjaśniających pochodzenie konkretnych angielskich słów.
Historie cewebrytów, z całym ciepłem od nich bijącym, często wywołują na twarzy czytelnika uśmiech. Bywają jednak też przestrogą – nie każdy jest w stanie „okiełznać tygrysa” (jak ujmuje to autor) – poradzić sobie z nagłą popularnością, a przede wszystkim – z docinkami i żartami nieodłącznie z popularnością związanymi. Nie wszystkie historie są też pokrzepiające. Wśród cewebrytów zdarzają się ludzie, których życie ciężko doświadcza.
Polacy nie gęsi, swoich cewebrytów mają
W książce Janczewskiego jedynym polskim akcentem jest postać cewebryty – pana Grzegorza, byłego żołnierze PRL. A przecież polskich sław internetu jest więcej! Zarzucać więc można autorowi, że zbytnio skupia się na zagranicznych cewebrytach, nie dostrzegając własnego podwórka. Zarzucać mu można zapatrzenie w obce wzorce i niedocenianie tego, co dzieje się w Polsce. Poznając jednak sylwetki opisywanych postaci dojść można przede wszystkim do innego wniosku – polscy cewebryci wiele jeszcze muszą się nauczyć.
Zamiast podsumowania
Największą siłą książki „Cewebryci” jest idealne wyważenie pomiędzy anegdotycznymi historiami bohaterów a solidnie zarysowanymi teoriami naukowymi. Pomiędzy humorem, wzruszeniem i teoretycznym konkretem. Wreszcie – pomiędzy rozrywką a wiedzą. Dlatego też książka Janczewskiego zainteresuje zarówno osoby, które szukają relaksujących ciekawostek, jak i tych zafascynowanych mediami i kierunkami ich rozwoju. Zamiast podsumowania powiem więc tylko: „Cewebryci” oficjalnie otrzymują znaczek „Kasia poleca”.
źródło: http://www.students.pl/
CeWEBryci – sława w sieci – recenzja Segritta
Książki oceniamy po okładce, czy tego chcemy czy nie. Możemy odżegnywać się o tego, ale na naszą decyzję o kupnie książki wpływa estetyczność obrazka lub zdjęcia pod tytułem, gatunek czcionki, grafika, rodzaj papieru, kolory, grubość, sztywność okładki – no i przede wszystkim opis treści z tyłu książki. Przy okazji – zawsze mnie wkurzały opisy będące jeno cytatem. Ja tu lubię mieć wszystko na tacy: zdjęcie autora, krótka notka biograficzna, opis tego co w środku i ewentualnie recenzje pisane przez autorytety lub media. Czemu o tym
wspominam? Ano dlatego, że CeWEBryci mają fatalny opis. Opis, po którym nie sięgnęłabym po tę książkę w księgarni. I miałabym czego żałować, bo to, co się znajduje pod okładką, jest świetnie napisane.
CeWEBryci są pracą naukową Michała Janczewskiego, absolwenta warszawskiej SWPS, ale akademickość czuć właściwie tylko w upierdliwych przypisach bibliograficznych. Poza nimi, czytanie CeWEBrytów jest równie wciągające co oglądanie dobrego programu na Discovery. Michał napisał mi, że nie afiszuje się z faktem, że to praca naukowa, bo obawia się, że tak zniechęci czytelnika. Michale… człowieku małej wiary…
To jest właśnie przewaga tego tekstu nad masą amatorskich artykułów, śliskich opracowań w wikipedii i bestsellerów pseudogwiazdek. W CeWEBrytach nie ma miejsca na brednie. Tu każda informacja jest sprawdzona, toerie są wsparte autorytetami z psychologii, kulturoznawstwa i socjologii, każdy przykład ma swoje źródło. A ponieważ autor od początku myślał o wydaniu książki, użył stylu popularno naukowego, by naprawdę każdy internauta mógł odnaleźć frajdę w czytaniu.
…Ale nie każdemu polecam CeWEBrytów. Przede wszystkim nie polecam jej obrazkowcom, bo ilustracji w książce nie ma (i przyznam, że bardzo mi ich brakowało). Literkofobicy powinni obchodzić to wydanie z daleka, nawet jeśli czytają pudelka i znają wszystkie memy internetowe. Jeśli natomiast interesujecie się psychologią, mechanizmami, które nami kierują i bardzo ciekawymi teoriami opartymi na zaskakujących eksperymentach; chcecie dowiedzieć się, co decyduje o tym, że ktoś staje się sławny (i w związku z tym: jak zostać sławnym
); Lubicie ciekawostki z historii, kulturoznawstwa i mediów, które niekoniecznie są związane z głównym tematem książki; CeWEBryci to pozycja obowiązkowa (zawsze mi się podobało wyrażenie „pozycja na rynku wydawniczym”. Aż się prosi włożyć palec do buzi, zrobić oczy kota ze Szreka i spytać „a jak to jest na ceWEBrytę?”).
Jeszcze jedno: to nie jest książka, którą połkniecie w noc, bo nie będziecie się mogli oderwać mimo że o 6 rano musicie zacząć dużyr w wieży kontroli lotów. Próbowałam tak ją czytać, ale niestety przegrała ze „Starciem Królów” Martina… Praca Michała to nie je bajka do poduszki. To jest po prostu świetnie napisany artykuł na 220 stron. Lektura rano do śniadania i w kawiarni, czekając na koleżankę, z powodzeniem zastąpi kika numerów Focusa. I warto ją przeczytać teraz, póki pamiętamy te wszystkie internetowe gwiazdki i gwiazdy a Segritta jeszcze pisze. Kto wie, co nowego nas zaleje za pięć lat.
A tu przykład ceWEBrytów poddanych gruntownej analizie w książce. Na czym polegał ich sukces? Jak zaczynali? Kim są?
źródło: http://segritta.blox.pl/
Apel Granice.pl
lis 24th
Nie karm książkowego potwora! Kupuj u wydawcy!
„Gdzie kupujesz nowości książkowe? W małych księgarenkach? W centrach handlowych? W księgarniach sieciowych? A może za pośrednictwem Internetu? Zastanów się dobrze, bowiem Twoja odpowiedź może mieć wpływ na to, czy będziesz jeszcze miał co czytać…” – czytamy w komunikacie wortalu Granice.pl.
- Wydawcy mają coraz większy problem z odzyskaniem pieniędzy za swoje książki z dużych sieci księgarskich – podkreśla Małgorzata Gutowska-Adamczyk, autorka bestsellerowej serii „Cukiernia pod Amorem” (Nasza Księgarnia). – Przez to maleje liczba tytułów pojawiających się w księgarniach, przez to maleją nakłady na marketing, przez to coraz większe problemy mają redakcje pism i serwisów literackich, przez to z kolei cierpią czytelnicy, poszukujący interesującej i naprawdę dobrej lektury. I właśnie czytelnicy są największą nadzieją na ozdrowienie sytuacji. Świadomy klient, niczym świadomy obywatel, ma siłę, jakiej doświadczyli ostatnio najwięksi tyrani świata. Ponieważ wydałam w ciągu ostatniego roku ponad dwa tysiące złotych na książki w salonach sieci, niniejszym oznajmiam, że przestaję robić tam zakupy! W Waszych-naszych rękach, czytelnicy, los autorów, wydawców i książek. Kupujcie świadomie! Kupujcie w niewielkich księgarniach lub –najlepiej – przez Internet, bezpośrednio u wydawcy – nawołuje autorka.
Potwór na diecie?
– Wiele bardzo zasłużonych dla polskiej kultury wydawnictw ma w sieciach zamrożone ogromne pieniądze. Przez to publikacja wielu znakomitych książek, naprawdę wartościowej literatury jest odłożona na czas późniejszy, może też… w ogóle nie dojść do skutku! Dlatego chcemy zainaugurować akcję „Nie karm książkowego potwora! Kupuj u wydawcy!” – mówi Sławomir Krempa, redaktor naczelny wortalu literackiego Granice.pl.
Los książki w rękach czytelników!
-Wszyscy musimy wziąć odpowiedzialność za losy rynku książki w Polsce – mówi popierający przedsięwzięcie Grzegorz Raczek, redaktor naczelny portalu DuzeKa.pl– Każdy z miłośników książki powinien poinformować o zaistniałej sytuacji swoich znajomych i przyjaciół. Z pewnością dobrym sposobem będą serwisy społecznościowe. Na Facebooku pod adresem: http://www.facebook.com/niekarmksiazkowegopotwora pojawił się fanpage, który gromadzić ma zwolenników przedsięwzięcia. By go łatwo znaleźć, wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasło: Nie karm książkowego potwora! Warto go polubić i polecić znajomym. Udostępniliśmy też specjalne grafiki z hasłem dotyczącym akcji i zachęcamy Internautów, by na określony czas zastąpili nimi swoje zdjęcia profilowe. Blogerów zachęcamy, by zamieszczali grafiki te na swoich stronach. Dzięki temu – mamy nadzieję – uda się dotrzeć także do osób, które książki kupują rzadziej, jako prezent na Boże Narodzenie czy urodziny.
- Powtórzmy: apelujemy do miłośników książki, by nabywali nowości wydawnicze bezpośrednio w księgarniach internetowych wydawców lub w księgarniach przez nich wybranych. Warto też kupować w niewielkich księgarenkach – podkreśla Krempa. – To bardzo ważna inicjatywa, szczególnie w okresie przedświątecznym, gdy sprzedaż książki bardzo dynamicznie rośnie.
Zatem powiedz STOP łakomym potworom odbierającym autorom wenę twórczą, wydawcom – serce do zaspokajania potrzeb czytelników, a wszystkim znajdującym upodobanie w delektowaniu się słowem pisanym – możliwość zagłębiania się w książki. Przyłącz się do akcji „Nie karm książkowego potwora” i… wyślij go na dietę!
Fanpage: http://www.facebook.com/niekarmksiazkowegopotwora
źródło: http://www.rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/apel-granice-pl_28939.html













Wysyłam...










Najnowsze komentarze