„Zosia i książę Elfów” i Aneta Noworyta

 

Zosia i książę Elfów

Zosia i książę Elfów

 

Rozstania. Odejścia. Pożegnania. Każdy, kto choć raz próbował o nich pisać, mówić, czy po prostu rozmawiać wie, jak trudny i niewdzięczny to temat; jak wiele przy jego okazji smutku i negatywnych emocji. Niewiele znam książek, który w mądry i niosący nadzieję sposób przedstawiają śmierć i ludzkie odchodzenie – policzyć mogę na palcach jednej ręki. Dziś dodaję do nich jeszcze jedną lekturę – „Zosię i księcia Elfów” Anety Noworyty. Doceniam tę książkę tym bardziej, że skierowana jest do dzieci, a im jeszcze trudniej jest wytłumaczyć rozstanie na wieki (napisałam – „do dzieci”, choć ja jako dorosła kobieta czytałam ten duży druk ze sporym przejęciem i wielką satysfakcją).

 

 

Wszyscy wiemy, że do dzieci najłatwiej trafia się przez bajki i autorka rzeczywiście sięga po tę formę, próbując zaprzyjaźnić czytelnika z chorą dziewczynką i małym księciem Elfów, a historia na tyle prosta, że nawet najmniejsze brzdące będą umiały ją powtórzyć. Gdzieś tam w zieleni łąk i pośród zapachów wiosennych kwiatów żyją sobie małe radosne Elfy – bawią się i świętują. Pośród nich – książę, który pewnego razu (w przypływie ogromnej nudy) odwiedza miasto ludzi i poznaje tam przepiękną dziewczynkę – Zosię. Zosia cierpi na nieuleczalną chorobę, nie może się przemęczać i wiele godzin spędza w swoim łóżku. Książę Elfów zaprasza swoją nowa przyjaciółkę do swojego elfiego świata, próbując wynagrodzić jej brak przyjemności. Dziewczynka dostaje od Elfa skrzydła i każdego dnia, pozbywając się swoich ludzkich słabości, bawi się wśród Elfów. Sielanka nie może trwać jednak wiecznie – chora dziewczynka z dnia na dzień staje się słabsza, aż do chwili, w której…To już musicie przeczytać sami.

Napiszę jeszcze tylko, że urzekła mnie piękna sceneria bajki, genialnie zbudowany nastrój, mądre przesłanie o tym, że wszystko w świecie ma swój powtarzalny rytm i przeznaczenie (to, z całym swoim stoickim spokojem jakoś mocno napawa nadzieją), oraz ten delikatnie wyczuwalny czarodziejski klimat, któremu zdecydowanie służą ilustracje namalowane przez samą autorkę. Takie powinny być książki dla dzieci, takie powinny być książki, które dzieciom czytają rodzice – delikatne, wymowne i poruszające.

Magdalena Buraczewska – Świąt