Czy „Mam czas dla dziecka […]”? to pytanie od „dziś” należy rozumieć dwojako: dosłownie oraz przeglądając swoją „biblioteczkę rodzica”. Książka autorstwa Barbary Kowalewskiej to wyjątkowa propozycja Oficyny Wydawniczej Impuls – istna książka-skarbiec.

A jakie bogactwa kryją się na jej kartach? Niezmierzone dla rodzica, pedagoga, nauczyciela, dla babci lub dziadka – słowem dla każdego, kto chce pięknie spędzić czas z dzieckiem, poszerzyć horyzonty lub rozpocząć przygodę z pedagogiką waldorfską. Jeśli jednak nie jesteście zwolennikami tego nurtu, nic nie szkodzi!

Pierwsza część, można rzec „teoretyczna” poświęcona jest naszym umysłom – dowiemy się z niej czym jest pedagogika waldorfska i czemu służy, a także w poszczególnych krótkich tematycznych rozdziałach poznamy kolejne etapy rozwojowe dziecka oraz ogólne tematy towarzyszące rodzicom w kontekście właśnie tego nurtu wychowawczego. Głównym celem tzw.: szkoły waldorfskiej – jest zrozumienie istoty człowieka, szczególnie tego najmniejszego, zrozumienie na czym polega jego rozwój ściśle połączony ze światem i społeczeństwem, w którym istnieje; sprzyjanie temu rozwojowi i jego pielęgnacja. A któż lepiej zadba o harmonijny rozwój dziecka niż jego pierwsi „nauczyciele” – rodzice? Autorka podejmuje zróżnicowane tematy: odżywiania, mediów w życiu dziecka, zabawek, rozwoju rodzica – który idzie w parze z rozwojem dziecka i wiele innych. Język jest zrozumiały, a treść w miły sposób spływa z kart  na otwarty umysł, jedynie rozdział poświęcony przedstawieniu idei i historii tej alternatywnej sztuki wychowania, ma dość akademicki charakter.

Druga część – rozpoczyna naszą podróż po bogactwie skarbów i „tajemnic”. Autorka w bardzo rzetelny i dokładny sposób zaprasza nas do świata zabawy i nauki, uchylając wieko skrzyni pełnej sekretów: jak w prosty i skuteczny sposób zapewnić naszym dzieciom wartościową zabawę i pięknie spędzony czas.

Ów tajemnice, to doświadczenie i poniekąd „przepisy” ze żłobków i przedszkoli, czyli cenne dla rodziców podpowiedzi.

Kolejne części książki podzielone są na „pory roku” – w zgodzie z kalendarzem matki ziemi oraz powszechnie obchodzonymi w naszym społeczeństwie świętami, w naturalny sposób prowadzą nas i dziecko, przez świat zabawy i nauki. Rytm roku obfituje w zarówno w okazje do świętowania jak i naturalne sezonowe „materiały” idealne do celebracji tych wydarzeń.

Doskonałość autorki objawia się swego rodzaju uczciwością wobec czytelnika, ponieważ każda podana zabawa, przepis, piosenka czy „sposób” jest szczegółowo opisana i zilustrowana, posiada dokładną instrukcję. Tak więc piosenka posiada zapis nutowy melodii, a prace plastyczne czy robótki ręczne są bogato zilustrowane krok po kroku. Z taką informacją i wsparciem, wykonanie lalki lub papierowej korony przestanie być czarną magią, a wyda się wręcz oczywistością.

Jakie jeszcze klejnoty czekają w tym kufrze znakomitości rozwijających wrażliwość i umysły młodych ludzi? W książce znajdziemy: śpiewanki, wierszyki,  przepisy kulinarne, zabawy paluszkowe, rymowanki oraz przepisy na łatwe wykonanie niezwykłych  przedmiotów: marionetek, lalek, ozdób świątecznych, wycinanek, zabawek z kartonu, filcowania i wiele, wiele innych pomysłów. Wszystkie proponowane zabawy nie powinny rujnować domowego budżetu, czy zmieniać się w utrapienie rodzica – zgodnie z ogólną ideą, króluje tu prostota i naturalna kolej rzeczy – jesienią – korzystamy z jej darów, a wiosnę wpuszczamy w nasze otwarte serca i ramiona – i w zabawie i na stole.

Podczas proponowanych zabaw dziecko nie musi zaznajamiać się ze sztuczną czy nienamacalną definicją, badane obiekty są na wyciągniecie dłoni, gotowe by je dotknąć, poczuć i obejrzeć – by je poznać i cieszyć się nimi.

Dla mnie lektura okazała się bardzo cennym doświadczeniem, a ze sposobów na zabawę będziemy na pewno długo jeszcze korzystać. Gotowość autorki do zdradzenia nam sekretów również żłobkowego i przedszkolnego życia, jest duszą tej książki. Można zrobić wiele i nie trzeba posiadać szczególnych zdolności czy materiałów, wystarczy chęć i znajomość tych kilku „trików” – a szybko okaże się, ze nawet niezaradny tata zrobi kultowego smoka ze skarpety, albo z ogórka!

Polecam! Zachwalam i winszuję autorce!

 

Hanna
źródło:
http://recenzje.wrolimamy.pl/mam-czas-dla-dziecka/