ciezarowka-przez-irlandie-2

Krótko po zgłoszeniu w szpitalu, że jestem w ciąży i wybieram ten właśnie szpital do porodu oraz opieki w czasie ciąży, otrzymałam list z zaproszeniem na pierwszą wizytę. Termin ustalony był na 3 tygodnie do przodu. Na 3 dni przed otrzymałam dodatkowo sms przypominający o wizycie z informacją, że w razie gdybym nie mogła przyjść proszą o kontakt telefoniczny w celu ustalenia innego terminu.
Dzień i godzina odpowiadały mi, więc z nieskrywaną  ciekawością udałam się w wyznaczonym terminie do szpitala. Zgłosiłam się do odpowiedniej rejestracji i po wprowadzeniu potrzebnych danych wraz z założoną dla mnie dość obszerną teką zostałam skierowana do położnej. No i tutaj pojawiło się pierwsze zaskoczenie. Otóż  to nie ja czekałam w kolejce wraz z innymi przyszłymi mamami na położną, lecz położne w ilości trudnej do zliczenia, czekały na nas… Po kolei każda z pań zajmowała się mamami, które po rejestracji pojawiały się na korytarzu. Każda z nas – mamuś otrzymała pojemniczek na mocz i w celu wiadomym kierowałyśmy swe kroki do toalety. Następnie z wypełnionym pojemniczkiem wracałyśmy do położnej. Ta zabierała pojemniczek, mierzyła ciśnienie i zabierała ciężarówkę na wywiad do jednego z kilku lub nawet kilkunastu gabinetów – nie sposób było je zliczyć dokładnie.

Wywiad zaczynał się od zmierzenia i zważenia. Następnie zasiadłam z położną przy biurku i zaczęłyśmy omawianie poszczególnych pytań. Dotyczyły one historii moich chorób, historii poprzedniej ciąży, obecnego samopoczucia, ewentualnych problemów a także chorób w rodzinie itp. Na koniec otrzymałam skierowanie na pobranie krwi w celu dokładnego przebadania. Na co oczywiście musiałam wyrazić pisemnie zgodę, gdyż nikt bez tego nie może wykonać żadnych badań.

Położna była bardzo miła i szczegółowo odpowiadała na wszelkie moje pytania, nawet jeśli miałam problem ze zrozumieniem niektórych fachowych stwierdzeń z uwagi na moje niedoskonałości lingwistyczne, cierpliwie tłumaczyła możliwie jak najdokładniej, abym nie miała żadnych wątpliwości. Pod koniec rozmowy zapytała również o planowany sposób karmienia dziecka, gdyż wybrany przeze mnie szpital nastawiony jest bardzo na karmienie piersią. Poinstruowana zostałam także, kiedy należy zacząć przyjmować profilaktycznie żelazo i w jakiej ilości, aby zapobiec anemii oraz jakie leki mogę przyjmować bezpiecznie, będąc w ciąży. Otrzymałam też segregator z informatorem dotyczącym szpitala w języku polskim oraz voucher na paczkę dla przyszłej mamy, do odebrania w jednym z podanych sklepów.

Po rozmowie położna zaprowadziła mnie na pobranie krwi a następnie do ogromnej poczekalni, gdzie wraz z innymi mamami oczekiwałam na spotkanie z lekarką i USG.  Po chwili wokół nas gabinety, w których położne przeprowadzały wywiad zaczęły pustoszeć a na drzwiach pojawiały się po kolei nazwiska lekarzy, którzy wkrótce potem zaczęli przyjmować pacjentki na wizyty. Tutaj już niestety trzeba było trochę poczekać, bo lekarzy było już znacznie mniej niż położnych. Jednak czas szybko minął na przeglądaniu informatora. Znalazłam w nim wiele przydatnych informacji dotyczących zarówno ciąży jak i porodu.

Spotkanie z lekarką było dość krótkie, opierało się głównie na badaniu USG. Lekarka stwierdziła ilość dzieci (jedno) oraz fakt, że jak na ten moment ciąża rozwija się prawidłowo, wykonała kilka potrzebnych do dokumentacji zdjęć maluszka w brzuchu, zadała jeszcze kilka pytań o przebieg poprzedniej ciąży i samopoczucie, a następnie wręczyła mi skierowanie na USG połówkowe. W zasadzie na tym kończyła się moja wizyta.

Zgłosiłam się na koniec ponownie do rejestracji celem ustalenia kolejnej wizyty zgodnie z harmonogramem, gdyż jako „mama z doświadczeniem” zaliczona byłam do grupy ograniczonego ryzyka. Po oddaniu teczki otrzymałam mini książeczkę z wpisanym terminem wizyty. Dopytałam jeszcze o termin USG i otrzymawszy odpowiedź, że skontaktują się ze mną, zadowolona skierowałam się do wyjścia.

Cała wizyta przebiegła niezwykle sprawnie, biorąc pod uwagę ile rzeczy zostało wykonanych. Wszystko zorganizowano tak, aby jak najmniej męczyć przyszłe mamy. Wszędzie dostępna była woda do picia. Niedaleko znajdował się też bar, w którym można było zakupić coś do picia lub jedzenia. Położna oraz pielęgniarki pilnowały, aby każda z mam mogła sobie spokojnie usiąść i wypraszały z miejsc siedzących osoby postronne. Zdziwiło Was pewnie to, że nie byłam przebadana ginekologicznie. Otóż tutaj w Irlandii panuje wśród lekarzy przekonanie, że takie badanie może przynieść zarówno pacjentce jak i  nienarodzonemu maluszkowi więcej szkody niż pożytku. Wykonuje się je tylko w konkretnych przypadkach, kiedy zachodzi taka potrzeba. Należy zatem samej się bacznie obserwować i w razie potrzeby zgłaszać wszelkie nieprawidłowości, jak świąd czy pieczenie aby wykryć ewentualne infekcje, które w ciąży zdarzają się niezwykle często z uwagi na zmiany hormonalne w organizmie.

Szpital zaskoczył mnie jeszcze jedną rzeczą. Zarówno wśród lekarzy, położnych jak i pacjentek, były osoby przeróżnych narodowości. Na korytarzu dało się słyszeć języki z całego świata, począwszy od angielskiego, przez włoski, hiszpański, francuski, niemiecki, polski, rosyjski, oraz języki dalekiego wschodu, czy krajów arabskich. Wielokulturowość, jaka panuje w tym szpitalu sprawia, że jest on otwarty na pacjentkę i jej potrzeby. Na wstępie pytana jest ona chociażby o swoje wyznanie, po to aby uszanować wszelkie zasady, które są dla niej ważne.

To wszystko sprawia, że z jeszcze większym przekonaniem co do słuszności wyboru tego właśnie szpitala, czekam na kolejną wizytę, podczas której będzie wykonane szczegółowe USG czyli potocznie: „duży skan”.
Zapraszam Was już teraz na kolejną relację, opowiem wtedy o USG a także kolejnych wizytach, na których mamy omawiać plan porodu i jeszcze kilka ważnych kwestii.

Powiedzcie jakie są Wasze doświadczenia z opieką nad ciężarną? Czy macie doświadczenia tylko z Polski czy też z zagranicy? Może Irlandia? Czekam na Wasze wypowiedzi :)

Na koniec mamy małą niespodziankę dla wszystkich przyszłych mamuś czyli tytułowych Ciężarówek :)
W ciąży bezwględnie należy dbać o ciało i ducha!  Napiszcie nam w komentarzu pod niniejszym wpisem jaki jest Wasz sposób na relaks z brzuszkiem – autorka odpowiedzi, która najbardziej nam się spodoba otrzyma od Nas nagrodę w postaci książki Zdrowe odżywianie i higiena kobiety ciężarnej” – Grażyna Tuchmacher

 

Sponsorem nagrody jest Oficyna Wydawnicza IMPULS.

Udział w zabawie stanowi akceptację regulaminu konkursów na wrolimamy.pl.
Szczegółowy regulamin znajdziecie tutaj.

 

Zabawa trwa do niedzieli, tj.: 19.08 br do 23:59

 

źródło: http://wrolimamy.pl/2012/08/16/ciezarowka-przez-irlandie-cz-2/