Kiedyś, jeszcze nie tak dawno, dziewczyna czekająca na list od swojej sympatii godzinami czekała zarumieniona w oknie wyglądając za listonoszem. Obecnie siedzi leniwie z kawą przed monitorem komputera, co chwila odświeżając internetową skrzynkę pocztową.

Przeszłość miała swój niepowtarzalny urok. Oczywiście, zmiany to sprawa naturalna. Niektóre jednak nie są na lepsze i warto czasami się nad nimi pochylić, zwłaszcza, że bywają pozornie trudno dostrzegalne. Weźmy sztukę słowa, opowiadania, gawędy, snucie baśni. Pamiętacie to z młodości? Widzicie to teraz?

Współcześni ludzie niemal stracili świadomość, czym jest opowiadanie, jaką odgrywa rolę, czym może się stać. Wszechobecny szum medialny przyzwyczaja człowieka do innego rodzaju komunikatów, głównie krótkich, rzeczowych, często zdawkowych. Dwie osoby w jednym pomieszczeniu, jedna ogląda TV, druga serfuje po Internecie. Jeśli nie mają przy sobie gadających skrzynek, zaczynają nerwowo bawić się telefonem komórkowym. Dwie osoby pozbawione rozpraszaczy mogą się poczuć niekomfortowo. O czym i jak rozmawiać?

Opowiadanie stało się zdawkowym przekazywaniem informacji. A przecież może dawać rozrywkę, ciepło i sprawia radość. Może ekscytować i trzymać w napięciu, a nawet wzbudzać lęk, wszystko zależy od sytuacji. Z tego założenia wyszła Christel Oehlmann, autorka książki O sztuce opowiadania. Jak snuć opowieści, prawić baśnie, gawędzić i opowiadać historię. Vademecum praktyka (książka ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczej Impuls). Publikacja jest próbą przypomnienia tego, co sukcesywnie tracimy, umiejętność zabawy słowem. Autorka twierdzi, że każdy ma w sobie niezbędne umiejętności, a praca dla ich uaktywnienia może przysporzyć wielu radości nam i ludziom wokół.

Opowiadanie rozwija sposób patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość, nazywa ją i pozwala lepiej poznać. Chodzi o opowiadanie ustne – oddziałuje ono o wiele silniej niż słowo pisane, pobudza zmysły. Słowo mówione oddycha i żyje, porusza nas, jest bezpośrednie i pierwotne. Ważnym stwierdzeniem autorki jest to że „(…) w świecie, w którym człowiek znowu opowiadałby drugiemu człowiekowi, autentycznie i z potrzeby serca, pojawiłoby się więcej ciepła, poczucia więzi i bezpieczeństwa, ludzie postrzegaliby się bardziej podmiotowo, otwierając się na siebie i wzajemnie akceptując„. Czy warto w sobie obudzić chęć słuchania i snucia opowiadań? Bez wątpienia – tak!

http://www.impulsoficyna.com.pl