Polecamy recenzję: Ocena 6/6


Spotykamy je codziennie na ławce w parku, w trakcie czytania książki czy też w kawiarni, jak popijają espresso i nikt nie podejrzewałby, że mają sponsorów. W kręgach wtajemniczonych kobiet to tajemnica Poliszynela. Tak jest łatwiej i dla żon, narzeczonych biznesmenów oraz dla kum(1). Układ jest prosty osoba do towarzystwa za to ma opłacone studia, mieszkanie, a także hojne kieszonkowe na inne wydatki.  Budzi to niesmak i poirytowanie w społeczeństwie. Takie wykorzystywanie pozycji sponsora wobec trudnej sytuacji na rynku pracy.

Do czasu przeczytania książki Zjawisko Sponsoringu sam fenomen kojarzyłem z ekskluzywną formą prostytucji. Z założenia kobiecie płacą za stosunki seksualne, ale są one rzadsze i bardziej kosztowne. To przedmiotowe sprowadzanie kobiety do urządzenia sprawiającego rozkosz mężczyźnie zafałszowuje prawdę o relacjach łączących sponsora i jego kochanki. Całą prawdę o tym biznesie można usłyszeć od samych zainteresowanych, a jak napisała autorka książki nie jest łatwo je skłonić do mówienia. Osaczone i wykorzystywane seksualnie przez ojców, gwałcone i poniewierane doprowadzone do stanu, w którym jedynym wyjściem jest płatny seks. Mają obnażyć swoją cielesność by przeżyć w materialistycznym świecie nieoczekującym od nich zbyt wiele.
Pani Gardian postawiła sobie za cel dojście do prawdy o tym, dlaczego młode atrakcyjne kobiety szukają sponsorów. Już na pierwszym kroku zaskakujący jest fakt, że one nie tyle wychodzą z inicjatywą, co są nagabywane przez biznesmenów, którzy są rządni wrażeń. Odbywa się to zazwyczaj na przystankach autobusowych, przy kawie, w dyskotece. Jedno spojrzenie, luźna rozmowa i podana wizytówka ze stanowiskiem i numerem telefonu. Zamożny mężczyzną z ustabilizowana pracą i na eksponowanym stanowisku oczekuje od atrakcyjnych kobiet, że na nowo sprawią by zapłonął w nich ogień seksualnego podniecenia. Są gotowi bardzo dużo poświęcić za tą chwilę. Zazwyczaj są to mężczyźni po trzydziestce, mają rodziny i podstawowym warunkiem takiego układu jest to, że o ich relacjach nie mogą dowiedzieć się żony i rodziny. Cena nie gra roli czy to będzie opłacenie studiów, znaczne pieniądze na fatałaszki i kosmetyki, a może wynajęcie mieszkania. Nie dziwi fakt, że tak nie brakuje chętnych, bo nie zanosi się na to by młode i zdolne kobiety miały ułatwiony start w dorosłym życiu. Świadomość kobiet odnośnie ponoszonego ryzyka jest spora, ale niezbyt dojrzałe spojrzenie na swoją osobowość nie pozwala w pełni ocenić sytuacji.
„Też ryzyko, ale zawsze staram się sobie wyliczyć. Poza tym licho złego nie bierze(uśmiech). Ewentualnie skrobanka, jak się zdarzy” (1)
Takie podejście kobiet, które mają sponsorów nie jest odosobnione. W razie wpadki one nie mają nic i nie mogą liczyć na pomoc sponsora, który z pewnością szybko znajdzie sobie kolejną dziewczynę do towarzystwa. Kobiety często godzą życie osobiste ze sponsoringiem i choć to można trudne do wyobrażenia niejednokrotnie partnerzy kobiet nie mają pojęcia o drugim życiu partnerek.
„ Ze sponsorem widzę się o ustalonych porach w ciągu tygodnia, czasem, gdy wróci z podróży zostaję, u niego na noc. Wtedy mówię mojemu partnerowi, że jadę do domu lub coś w tym rodzaju. Jest w stanie w to uwierzyć, gdyż wie, jak często rozmawiam z rodzicami i rodzeństwem przez telefon.” (2)
Sami sponsorzy nie mają wyrzutów sumienia dla nich często to kwestia relacji stricte biznesowej jest popyt i podaż. W tym wypadku nietypowym towarem jest seks i czas, jaki poświęcają sobie obcy ludzie.
Polecam tą książkę by zrozumieć jak niewiele różni sponsoring od prostytucji. Ten temat budzi kontrowersje i nie jest akceptowany przez opinię społeczną. To jednak może się zmienić z czasem podobnie przecież było z najstarszym zawodem świata. Pozytywną stroną sponsoringu jest fakt, że jedna z respondentem spotykała się z klientem za pieniądze, a teraz planują wspólne życie..
Dziękuję Oficynie Wydawniczej Impuls za możliwość zrecenzowania tej książki

(      (1)    inaczej nałożnica, konkubina
(      (2)    Tamże, str. 88

Autor: o 13:30