Profesje społeczne versus ekologia kultury

 

Kwartalnik „Ekologia” (Polska Izba Ekologii) opublikował w numerze 3/87/2018 (s. 36-38) tekst dr hab. Małgorzaty Kaliszewskiej dotyczący problematyki poruszanej przez prof. Lecha Witkowskiego w jego publikacjach (m.in.: „Humanistyka stosowana”, „Versus”, „Przełom dwoistości w pedagogice polskiej”), o tradycji i nowoczesności dyskursów ekologicznych w humanistyce. Tekst odnosi się m. innymi do ostatniej książki czytającej spuściznę Heleny Radlińskiej w kontekście „krytycznej ekologii idei, umysłu i wychowania”.

Zapraszamy!

W literaturze przedmiotu znajdujemy wiele opisów profesji społecznych wraz z wymaganiami, które stawia przed nimi współczesny świat. Warto więc rozważyć je także w kontekście ekologicznym, aktualnym i przyszłościowym, wymagającym przewartościowania dotychczasowego myślenia o sobie, świecie i zawodzie, który ma być częścią naszego życia.

Humanistyka stosowanaJest to ważne tak dla uczelni, prowadzących kształcenie w tych zawodach, jak i przyszłych pracodawców dzisiejszych studentów. Oparciem dla wywodów będzie najnowsza książka Lecha Witkowskiego, który nie boi się tematów trudnych, i tropi miejsca oraz kategorie mało jeszcze rozpoznawalne a „wrażliwe”. Tematy podjęte w niej przez autora – filozofa, kulturoznawcę i pedagoga, twórcę wielu obszernych opracowań związanych z humanistyką i pedagogiką – to dawne a znaczące tropy, a zarazem nadal jeszcze dla wielu odbiorców nowe kategorie w obszarze pedagogiki i pracy socjalnej. Jest to więc interesujące studium na styku teorii z praktyką. Zdaniem autora „motywy w nich ulokowane powracają, powtarzane, jak gdyby miały tym sposobem nabrać nowego znaczenia, a przede wszystkim zostać dostrzeżone, usłyszane, potraktowane na serio (…)” (s. 232).

Opisy tropów profesji społecznych warte są wyeksponowania w treści książki oraz bliższego poznania z dwóch powodów. Po pierwsze, istnieje w świecie od lat 60. XX w. nowy dyskurs dotyczący profesji (s. 278), gdzie ukazuje się wizja dwoistości strukturalnej w działaniu profesjonalnym. Pojawiają się dwoiste ujęcia/opisy profesjonalisty: jako naukowego eksperta i jako osoby posiadającej kompetencję rozumienia i działania, wykorzystywaną do konkretnych przypadków. Powoli na miejsce profesjonalizmu eksperckiego wchodzi więc „profesjonalizm oświecony przez hermeneutykę”, dzięki czemu, zdaniem badaczy, fachowa wiedza naukowa jest skuteczna i może być wykorzystywana  Dzieło Lecha Witkowskiego, który powołuje się na takich wielkich badaczy jak m.in. Sigmund Freud, Robert K. Merton, Paul Fustier, Erik H. Erikson, Jürgen Habermas, Zygmunt Bauman, ponadto Jean-Maria Barbier i Max Weber mieści się w tym nowym nurcie podejścia do profesjonalizmu i rozwija to zagadnienie. Wątki takie znajdujemy też u Ewy Marynowicz-Hetki w podręczniku  do pedagogiki społecznej, gdzie z kolei autorka powołuje się m.in. na Marca Henry’ego Souleta.

Po drugie, w pisarstwie Witkowskiego pojawia się też idea zarządzania humanistycznego, będąca konsekwencją opisanych wcześniej zjawisk (tu ważne studium Tomasza Szkudlarka na ten temat),idea coraz częściej rozwijana w obszarze teorii zarządzania instytucjami w kierunku dostrzegania wartości ludzkich, etycznych w podejmowaniu decyzji profesjonalnych także w instytucjach społecznych (pedagogicznych). Podkreślanie i propagowanie tego faktu w edukacji i szkoleniach może wnieść pozytywne zmiany do praktyki humanistycznego zarządzania tymi instytucjami, upowszechnić model homo disoeconomcus (s. 278).

Książka obejmuje ponadto zagadnienia z innych kręgów zainteresowań autora, obok profesjonalizmu pedagogicznego i wspomnianego zarządzania humanistycznego znajdziemy tropy filozofii edukacji i pedagogiki ogólnej (s. 26). Autor pragnie, by te wspólnie zarysowane wątki przyniosły „zysk symboliczny”, jakim byłby efekt autorskich wieloletnich prac badawczych (s. 27). A występujące w nich wątki „pracują”, zastosowane w innych, jako narzędzia interpretacyjne (s. 276).

Jest to ważne tak dla uczelni, prowadzących kształcenie w tych zawodach, jak i przyszłych pracodawców dzisiejszych studentów. Oparciem dla wywodów będzie najnowsza książka Lecha Witkowskiego, który nie boi się tematów trudnych, i tropi miejsca oraz kategorie mało jeszcze rozpoznawalne a „wrażliwe”. Tematy podjęte w niej przez autora – filozofa, kulturoznawcę i pedagoga, twórcę wielu obszernych opracowań związanych z humanistyką i pedagogiką – to dawne a znaczące tropy, a zarazem nadal jeszcze dla wielu odbiorców nowe kategorie w obszarze pedagogiki i pracy socjalnej. Jest to więc interesujące studium na styku teorii z praktyką. Zdaniem autora „motywy w nich ulokowane powracają, powtarzane, jak gdyby miały tym sposobem nabrać nowego znaczenia, a przede wszystkim zostać dostrzeżone, usłyszane, potraktowane na serio (…)” (s. 232).

Jeszcze kilka słów na temat paradygmatu dwoistości, który znajdziemy we wszystkich nieomal książkach tego autora jako narzędzie, a zarazem podstawowy trop dla rozumienia wieloznaczności świata i kondycji ludzkiej, także w kontekście ekologicznym. Według Witkowskiego dwoistość to: „podstawowa cecha strukturalna typowej w sytuacjach edukacyjnych, kojarzona z dwubiegunowością, dynamicznym sprzężeniem między korelatami nietraktowanymi jako sztywne człony opozycji, niebędące więc hipostazami, z napięciem między zantagonizowanymi, ale integralnie powiązanymi nastawieniami, wymagająca oscylowania w obrębie par zaprzeczających sobie norm i kontrnorm, wymagająca kojarzenia z ideą coincidentia oppositorum, ambiwalencją czy różnojednią, daje się zrekonstruować w wielu polskich koncepcjach pedagogicznych (…)”. Funkcjonuje obok takich kategorii jak ambiwalencja, dualizm, oscylacje, napięcia, wyrażających te stany niepewności, rozdarcia, tymczasowości.

Autor twierdzi, iż „pedagogika, dzięki odsłonięciu nienazwanego zwykle wymiaru dwoistego czy dwoistości, jako podstawowej cechy wszystkich jej odniesień i przedmiotów analiz (w tym pojęć) osiągnęła możliwość bycia dyscypliną dojrzałą do tego, by o jej możliwości dyskursu i badań można było mówić, pokazując typ złożoności, któremu wreszcie potrafi sprostać”.

VersusO dwoistości znajdziemy więcej informacji np. na s. 213 – W stronę dwoistości, s. 277 – Dwoistość specyfiki zarządzania humanistycznego, s. 376 – Trop dwoistości jako centrum nowego paradygmatu pedagogicznego, s. 383 – O dwoistości autorytetu pracownika socjalnego. Znajdujemy ten trop również w książce poświęconej nowym odczytaniom faz rozwoju E. H. Eriksona, pod znamiennym tytułem Versus, a w omawianym tu dziele autor wielokrotnie powraca do idei Eriksona jako teorii znaczącej w pracy socjalnej (np. s. 291, 533, 539, 551). Dodajmy jeszcze, że trop „dwoistości autorytetu pracownika socjalnego” (s. 383-407) odwołuje się do dwóch dzieł tego autora z lat poprzednich. Ambiwalencje, paradoksy, dwoistości i niepewność wpisane są zresztą w każdą profesję społeczną, co uzasadnia współczesne hermeneutyczne odniesienia do tych zawodów i zarazem czyni prawomocną humanistykę stosowaną, o której pisze Witkowski.

Inni autorzy również dostrzegają tę specyfikę profesji społecznych oraz ich dwoisty charakter, wskazując, iż profesjonalista np. „musi w działaniu przezwyciężyć napięcie między wiedzą a niewiedzą”, równocześnie operować wiedzą teoretyczną i rozumieniem konkretnego przypadku, podczas gdy „oba te komponenty stoją względem siebie w sprzeczności, której nie da się usunąć”. Profesjonalista w krytycznej refleksji stale musi rozważać proces interakcji z klientem, by próbować kształtować dobrą równowagę między dystansem a bliskością wobec klienta. Istnieje ponadto szereg paradoksów, których nie da się usunąć ani obejść, trzeba je sobie uświadomić i każdorazowo się z nimi konfrontować.

Dochodzimy wreszcie do tropów ekologicznych, słusznie eksponowanych w tytułach wcześniejszych prac autora, dla zwrócenia uwagi na ich aktualność i „pulsowanie” w edukacji na wszystkich szczeblach, by poznać ich znaczenie dla profesji społecznych. Jak już wspomniano, ekologię współcześnie należy rozumieć szerzej niż dotąd, nie tylko jako ochronę zasobów przyrody, ale jako nową filozofię, pedagogikę i praktykę społeczną17. Autor wyznaje, iż „sprzęganie narracji humanistycznej w naukach społecznych z perspektywą ‘ekologii umysłu’ stało się w (jego) rozwoju intelektualnym ostatnich lat istotnym przeżyciem inicjacyjnym” (s. 627) i doprowadziło do przebudzenia nowej wrażliwości, o czym pisał też w artykułach na łamach „Ekologii”.

Znaczące było tu także spotkanie z teoriami Gregory’ego Batesona18 i jego ideą „podwójnego wiązania”, stanowiącej zdaniem Witkowskiego kierunek rozwoju cybernetycznego Batesona, gdzie „ważą konteksty antropologiczne z jednej strony, a psychiatryczne z drugiej”.

To dwa przełomy, wskazuje Witkowski. Przełom dwoistości i drugi, upominający się o „dostrzeganie uwewnętrznianych i przetwarzanych, zwrotnych sprzężeń zewnętrznych, który da się określić jako przełom ekologiczny, w sensie strategii refleksji humanistycznej odsłaniającej wzajemne uwarunkowania i uwikłania wpływu tam, gdzie widziano odrębne światy dyscyplinarne czy jednokierunkowości determinacji. Oba te procesy wymagają dostrzeżenia i zastosowania łącznie w ich powiązaniu wzajemnym, czego zwieńczeniem jest ‘ekologia umysłu’ jako dwoista strategia analizowania komunikacji społecznej przez Gregory’ego Batesona”.

Autor stwierdza, że te poszukiwania zamysłu nowej postaci ekologii odbywały się w trzech odsłonach, które teraz w najnowszej książce organizują treści na ten temat (s. 627).

Niewidzialne środowiskoTezą książki Niewidzialne środowisko… z roku 2014, podejmującej temat „krytycznej ekologii idei”, jest uznanie konieczności przeorientowania świadomości i sposobów uprawiania humanistyki na „wizję ekologicznego podejścia do kultury i życia społecznego, a nie tylko do wyizolowanej relacji przyroda – społeczeństwo. I nie chodzi o samą ideę ochrony środowiska, ale o jej przewartościowanie na nową filozofię, pedagogikę i praktykę społeczną” (s. 628). Ta reorientacja opiera się na metaforze kultury jako gleby, o którą trzeba się zatroszczyć. Bierze się stąd wymóg „kompleksowego ekologicznego myślenia o relacjach: jednostka – społeczeństwo, społeczeństwo – kultura, kultura – wychowanie, wychowanie – idee, idee – umysł” (s. 628). Oraz – dodaje autor – „troska o jakość komunikacji oraz dekodowanie znaczeń docierających w rozmaitych trybach doświadczeń, procesów, sytuacji” (s. 628).

Zapleczem „ekologii umysłu” w Polsce jest nie tylko za mało znana i doceniona do tej pory książka Gregory’ego Batesona, ale kilkutomowy już dorobek Sympozjów Batesonowskich, o których informowano również na łamach „Ekologii”. Dalej można mówić o „ekologii kultury” i „kulturze ekologii” (s. 643), a co za tym idzie o nowej postaci „ekologii w myśleniu i działaniu” (s. 649), „nowej strategii poznawczej” (s. 651), o „nowym poziomie uczenia się” (s. 653). Autor postuluje „inspirowanie nowego postrzegania świata w edukacji poprzez media i nowe instytucje społeczne. Pytania terapeutyczne i pedagogiczne wymagają uzupełnienia o nową generację trosk, także poza typowe mechanizmy obronne, spontaniczne i nie dość refleksyjne. Nagłaśniane zaczyna być niewygodne pytanie w sprawie zrównoważonego rozwoju – o to, jaką liczbę ludności Ziemia jeszcze udźwignie i wyżywi? Praktyka twórczej improwizacji niesie pozytywy, ale i wpisana jest w nieuświadamiane zagrożenia. Zachowania po omacku stają się źródłem nowych. Ciągle wypuszczamy złego dżina z butelki. Powtórzę na koniec: ekologia sfery duchowej staje się nakazem chwili!” (s. 657).

Z tych humanistycznych postulatów i alarmistycznych w tonie konkluzji rodzą się pytania dla praktyki profesji społecznych w nurcie humanistycznym, w tym – osobno, co autor podkreślił w przywołanej wypowiedzi – dla zmian w funkcjonowaniu instytucji kultury i zarządzania nimi. Wagę „zanurzenia w kulturze” ukazuje nawet okładka książki, przedstawiająca puste, choć piękne i bogate sale przybytków kultury, jakby zastygłe ze swoimi propozycjami w oczekiwaniu na ich odkrycie, na przebudzenie przyszłej publiczności i jej wewnętrzną przemianę.

W odniesieniu do środowiska nauki punktem wyjścia do myślenia o ekologii „jest spojrzenie na nie przez pryzmat relacji i interakcji między dyscyplinami badawczymi (czy związanymi z nimi praktykami dydaktycznymi), a tym bardziej w sferach zastosowań i koordynacji specjalistycznych działań” (s. 638). W stosunku do dydaktyki akademickiej ekologia umysłu wymaga „przełamywania dydaktyki poprzez epistemologie wzbogacające środki oddziaływania i poszukiwania refleksyjności, zanikającej w przestrzeni pośpiechu, rytualizacji pozoru, zastępowania jakości banalnymi prezentacjami i doraźnym parametryzowaniem” (s. 640).

Autor zaznacza, że „redukowanie funkcji edukacji do nieomal przysposobienia zawodowego niszczy niezbędne minimum ekologii kultury, czemu przeciwstawianie jawi się jako być albo nie być dla przyszłych pokoleń”. Dodajmy, iż Ewa Marynowicz-Hetka, wybitna specjalistka od pedagogiki społecznej, już dawno stwierdziła wartość współmyślenia pedagogiki i filozofii, gdyż z perspektywy filozoficznej oddalenia dyscyplinarnego „lepiej są widoczne zagrożenia, wynikające z rozwijających się mechanizmów społecznych. Współmyślenie pedagogiczno-filozoficzne uwrażliwia na te zjawiska, na przykład na konsekwencje neoliberalnego kontekstu społecznego i ekonomicznego, z którymi pedagogika społeczna styka się na polu praktyki”. Model myślenia kompleksowego „wyrażany np. w paradygmacie zintegrowanym analizy działania, jest pewną propozycją zorientowaną przeciw fragmentaryczności myślenia i działania, w kierunku integracji humanistyki”.

Witkowski zwraca uwagę, że rozumienie metafor pozwala przełamać wizję człowieka jednoznacznego; wymaga zakorzenienia myślenia w symboliczności, odkrywania dziedzictwa metafor. „Użycie metafory wymaga umiejętności symbolizowania, a rozumienie metafory zależy od zanurzenia w środowisko znaczeń, wymagających twórczej pamięci symbolicznej” (s. 640). Stąd można wysnuć szereg postulatów dla edukacji wszystkich szczebli, poszerzających perspektywy myślenia dzięki kontaktom z różnymi tekstami kultury, także z poezją, tworzących zalążki „ekologii umysłu”.

Ekologicznego charakteru nabiera dbałość, by kampusy akademickie otoczone były zielenią, stwarzającą możliwość jedności człowieka z naturą (s. 644). Można dodać, iż ten postulat dotyczy wszelkich instytucji edukacyjnych. Już na początku XX w., w czasach mody na naturyzm jako źródło zdrowia, dbałość o kontakt uczniów z naturą leżała u podstaw projektowania budownictwa szkolnego o walorach zdrowotnych, organizacji osiedli szkolnych za miastem, szkół z rozsuwanymi ścianami, idei zielonych i zimowych szkół, gdyż doceniano zdrowotne i wychowawcze walory edukacji poza ławką szkolną, w warunkach naturalnych25. Dzisiaj pojawiają się leśne przedszkola, odżywa „puszczaństwo” i idee harcerskie, warto, by nie stało się to tylko krótkotrwałą modą, a stylem życia i nauki współczesnego człowieka.

Jeśli spojrzeć na związek ekologii z kulturą, to potrzebna jest – pisze Witkowski – nowa praktyka kulturowa postrzegana jako norma. Chodzi o to, by „obecność przyrody i symboliczne jej przetwarzanie stały się integralnymi składnikami biografii intelektualnych”.

W odniesieniu do instytucji kultury, myśląc o ekologii sztuki w przestrzeni ekologii miasta, postuluje się transdyscyplinarność przygotowania profesjonalnego np. kuratorów wystaw, dla poszukiwania nowych form funkcjonowania tych instytucji, w trosce o mobilizowanie do uczestnictwa w kulturze, o oddziaływanie na umysł i wyobraźnię „bez dominacji, a z dozą wzbogacającej inspiracji” (s. 641). Instytucje „wpisane w bardzo poszufladkowane przestrzennie zakresy działania”, jak to nazywa Witkowski, wymagają nowych programów o charakterze interdyscyplinarnym (s. 645). Okrojone, wąskie specjalistycznie są też wszelkie podręczniki, które nie sprzyjają całościowemu widzeniu środowiska człowieka (s. 645). Autor postuluje również poszerzanie potencjału językowego narracji społecznych, by metafory pobudzały wyobraźnię i stały się zalążkiem nowego myślenia, pozwalały odsłaniać znaczenia „zamazane czy zasłonięte przez redukcyjne praktyki kulturowe” (s. 653).

Ekologia umysłu „musi szczególną uwagę zwracać na minimum energii niezbędnej dla równoważenia lęków, poczucia zagrożenia czy niepewności, mogących degradować przeżywające je osoby, a także skłaniać do zdegradowanych i degradujących odruchów oraz całych mechanizmów obronnych, pełnych agresji albo rezygnacji, niszczących wokół siebie jakość życia” (s. 645). Zdaniem autora „niezbędne staje się inspirowanie nowego postrzegania świata w edukacji poprzez media i nowe instytucje społeczne” (s. 657).

Podsumowując te rozważania na temat profesji społecznych i ich związku z „ekologią umysłu” i „ekologią kultury” musimy dostrzec potrzebę zmian nie tylko w kształceniu pedagogów, wychowawców i pracowników socjalnych. Nawet wąskie programowo kształcenie w szkołach zawodowych nie może być pozbawione perspektywy ekologicznej w edukacji instytucjonalnej i w samokształceniu, prowadzącym do zmiany myślenia młodego pokolenia, co zdaje się powoli już dociera do młodzieży. „Ekologia umysłu”, szukanie nowych sensów pod obiegowymi znaczeniami, degradującymi głębsze pokłady myśli (s. 653), wymuszana jest więc poniekąd przez istniejącą rzeczywistość.

Trzeba tę nową wrażliwość spożytkować w interesie indywidualnym i społecznym, wreszcie – globalnym. Czas uwzględniać szeroko rozumiane, interdyscyplinarne treści ekologiczne w programach kształcenia na wszystkich szczeblach, podczas doskonalenia zawodowego oraz w budowaniu indywidualnego stylu życia, opartego na czujności i wrażliwości oraz postrzeganiu natury jako części osobistego świata życia.

Wydaje się, że najtrudniej zmieniać istniejącą praktykę w zawodach społecznych, próżno bowiem liczyć na zmiany systemowe, na zmiany w elitach władzy. Należałoby ufać, iż „ekologia umysłu” indywidualnych, samotnych w swoim działaniu ludzi wyda owoce, które mogą stać się zaczynem nowej praktyki.

dr hab. Małgorzata Kaliszewska
profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach

 

Kwartalnik Ekologia nr 3/87/2018 (http://www.pie.pl/ekologia.html)

źródło: https://www.impulsoficyna.com.pl/aktualnosci/ekologia-i-lech-witkowski,1383.html